a
a
Pomimo porażki Siarka wciąż pozostaje wiceliderem pierwszoligowych rozgrywek.
Tarnobrzeżanom nie pomogły 22 punkty rzucone przez Piotra Misia, niezdobyta w dotychczasowych meczach tarnobrzeska twierdza padła.
Od pierwszych minut goście zaskoczyli agresywną obroną i niezłą skutecznością w grze ofensywnej. Na efekty takiej dyspozycji długo nie trzeba było czekać, pierwsza kwarta zakończyła się sześciopunktowym prowadzeniem przyjezdnych.
Początek drugiej dziesiątki to szarża łodzian na kosz siarkowców. Najpierw powracający po kontuzji podkoszowy Jakub Dłuski celnie rzucił za dwa, później „trójkę” zaliczyli Trepka i Szczepaniak i przewaga wzrosła do 12 punktów. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać, celny rzut z linii 6.25 Krupy, wolne Misia, Marculewicza, Czerwonki i Szpyrki i na niespełna pięć minut do końca goście prowadzili już tylko do dwoma punktami. Do końca pierwszej połowy żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć, z wynikiem 31: 31 koszykarze rozpoczęli drugą odsłonę meczu.
Trzecia kwarta przesądziła o losach całego spotkania, dzięki znakomitej dyspozycji strzeleckiej Szczepaniaka, który trafił m. in. 4 razy za 3, oraz Kalinowskiego, niemylącego się w rzutach za 2, goście osiągnęli nawet 18 punktową przewagę. Gospodarzom nie pomogła obecność pod koszem dwóch najwyższych Misia i Maculewicza, fatalne pudła i gra na stojąco doprowadziła do 15 punktowej straty przed ostatnią dziesiątką, której odrobienie okazało się w tym dniu niemożliwe.
Drużynę Siarki próbował jeszcze poderwać do walki Miś, ambitnie walczyli również byli łodzianie Marculewicz i Czerwonka. Niestety ŁKS grał w tym dniu rozważnie taktycznie, do końca nie tracą kontroli nad przebiegiem meczu.
Po meczu Zbigniew Pyszniak, trener Siarki nie krył rozczarowania postawą zawodników - Szkoda meczu, niepotrzebnie moi zawodnicy w pierwszej kwarcie przestraszyli się przeciwnika i łatwo stracili kilka punktów. Po dobrej końcówce drugiej kwarty, w której odrobiliśmy 11 punktów, w szatni obiecaliśmy sobie, że na drugą połowę wychodzimy skoncentrowani i wygrywamy ten mecz. Niestety, na parkiecie było inaczej, po niespełna dwóch minutach rywale odskoczyli nam na 12 punktów - takich błędów nie można popełniać – dodał.
W niedzielnym spotkaniu z Dąbrową raczej nie zobaczymy Marciniaka i Barana – Chłopaki wciąż narzekają na ból, najprawdopodobniej do przyszłej soboty powinni być zdrowi, choć w przypadku Michała Barana tej pewności nie mam – powiedział trener. – Jak widać, bez nich gra nam się trudniej, zmiennicy nie są w stanie udźwignąć ciężaru całego spotkania i pomóc drużynie w wygranej – podsumował.
Siarka Tarnobrzeg - ŁKS Sphinx Petrolinvest 70:76 (10:16, 21:15, 12:27, 27:18)
Siarka: Miś 22, Marculewicz 10, Czerwonka 10, Krupa 10, Szpyrka 8, Woźniak, Uriasz po 5, Rabka 0.
ŁKS: Szczepaniak 19, Kalinowski 17, Pisarczyk 15, Dłuski 10, Wall 8, Morawiec 6, Trepka 3, Krajewski 0, Kromer 0, Kenig 0.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS