a
a
Nowy trener, stroje, zawodnicy – oprócz tego jak na razie zmianie nie uległo najważniejsze, czyli nadal nie ma takich wyników, o jakich marzą kibice. Sezon zaczął się klęską.
Przegrana 1:4 z Dolcanem Ząbki zszokowała fanów. Większość opuściła trybuny na początku drugiej połowy. „Usłyszeć” można było zdenerwowanie. Tomasz Wietecha został pokonany już w pierwszych minutach spotkania.
- Na murawie poruszali się tak, jakby nie wiedzieli, jak się gra. Przeciwnicy robili, co chcieli. Mam nadzieje, że lepiej będzie na kolejnym meczu – twierdzi rozgoryczony kibic Stalówki.
Jak mówi przysłowie „nadzieja matką głupich”. Pomimo, że gra z łódzkim Widzewem była ciekawsza - zobaczyć można było większą klasę piłkarzy, więcej akcji i podbramkowych sytuacji – przegraliśmy po raz kolejny. Tym razem 0:1.
Niektórzy mówią, że do trzech razy sztuka. Przyszła kolej na zmierzenie się z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. – Z tym zespołem już musimy wygrać – takie opinie można było usłyszeć wśród fanów. I wygrywaliśmy przez 29 minut dopóki wyrównującego gola nie strzelił Folc. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Jednak krzyczmy „hurra”, bo mamy… jeden punkt.
Sobota 22 sierpnia, godz. 19:00 – wielkie wydarzenie, mecz na wyjeździe. Jednak ze spotkania z Wisłą Płock oprócz dwóch żółtych kartek i gola przeciwników nic nie przywieźliśmy.
Po czterech spotkaniach Stal Stalowa Wola jest na 15 miejscu w tabeli. Czy mecz z GKS Katowice odmieni los naszej drużyny i zdobędziemy 3 punkty? Odpowiedź poznamy już w sobotę o 17:00 na stadionie MOSiR w Stalowej Woli. W środę nasi znów zmierzą się z Wisłą Płock, tym razem w Pucharze Polski. Liczymy na rewanż za ostatnie ligowe spotkanie z tym zespołem.
Jak przystało kibicowi – trzeba wierzyć w swój zespół mimo wszystko.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS