a
a
Ostatni mecz w rundzie jesiennej Siarka rozegra w Świdniku, z miejscową Avią.
Tarnobrzeżanie nadawali ton w tym meczu od samego jego początku. Gol dla Siarkowców mógł paść już w 2 minucie, jednak nikt z naszych zawodników nie dołożył głowy do kapitalnego zagrania Marcina Stępnia, który posłał atomowe uderzenie w pole karne gości z rzutu wolnego. Siarka przeważała, a Izolator kontratakował. Jedna z takich kontr zakończyła się w 13 minucie akcją gości z prawego narożnika boiska, podczas której sędzia dopatrzył się nieprawidłowej interwencji Michała Kozłowskiego i ku ogromnej konsternacji na trybunach... podyktował rzut karny dla gości. Pewnym egzekutorem okazał się Krzysztof Szpond.
Po stracie gola, Siarka zaatakowała z jeszcze większą ochotą, czego rezultatem był wyrównujący gol zaledwie 7 minut później - Przemysław Stąporski po mocnym strzale Marcina Stępnia, trafił z 3 metrów do bramki. Chwilę później Bobak mógł wyprowadzić nasz zespół na prowadzenie - po kolejnym kapitalnym zagraniu Stępnia, próbował zmienić tor lotu piłki w kierunku bramki "Izolacji". Niestety, uderzył zbyt lekko.
W 26 minucie Mirosław Kabata świetnym podaniem "uruchomił" Przemysława Stąporskiego, ten uderzał jednak niezbyt precyzyjnie. Trzy minuty później, po stracie piłki przez Siarkę w środku pola, Izolator miał swoją szansę. Strzał Macieja Rusina fantastycznie sparował na szczęście Łukasz Ćwiczak.
Świetnej okazji nie wykorzystał w 37 minucie Tomasz Walat - niepotrzebnie próbował lobować bramkarza gości z 30 metrów. Tymczasem Siarka wychodziła z akcją aż w czterech i z pewnością można było stworzyć większe zagrożenie dla bramki Witolda Kwaśnego. Ostatecznie, golkiper Izolatora bez trudu złapał piłkę.
Chwilę później, po faulu na Walacie, kapitalnie z rzutu wolnego, wprost na głowę Sałka, dośrodkował Kabata. Niestety, obrońca Siarki fatalnie spudłował. Jeszcze w ostatniej minucie pierwszej połowy, strzałem z około 20 metrów, próbował sił Hynowski. Nieskutecznie - bramkarz Izolatora był na posterunku.
Jeszcze więcej emocji było po przerwie. W odstępie kilku zaledwie minut padły dwie żółte a w konsekwencji czerwone kartki dla zawodników Izolatora. Z boiska zeszli Konrad Cupryś i Michał Bereś. Mimo przewagi liczebnej Siarka bardzo długo nie miała pomysłu na naprawdę mądrą grę w obronie gości. Ambitna gra Izolatora nie ograniczała się wyłącznie do obrony remisowego rezultatu. Trzecioligowcy z Boguchwały groźnie kontratakowali starając się strzelić zwycięskiego gola.
Końcówka spotkania należała do Siarkowców. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, po dośrodkowaniu Tomasza Walata z lewej strony boiska i rykoszecie jednego z obrońców gosci, bramkarz Izolatora Witold Kwaśny pechowo próbował przenieść piłkę nad poprzeczką. Ta, ku uciesze tarnobrzeskich kibiców wpadła do strzeżonej przez niego bramki.
Jeszcze w ostatnich sekundach meczu Łukasz Ćwiczak kapitalnie wybronił strzał Tomasza Płonki, ratując nasz zespół przed utratą tak ciężko wywalczonego zwycięstwa. Goście kończyli mecz w ośmiu - za niesportowe zachowanie, z boiska został usunięty Krzysztof Sierżęga.
W ostatnim meczu rundy jesiennej na tarnobrzeskim stadionie siarka żegna się z kibicami po niesamowicie emocjonującym meczu do ostatniej minuty wygraną nad izolatorem 2:1.
Adam Mażysz, trener Siarki miał zastrzeżenia do gry swoich podopiecznych. - Uważam, że od momentu zejścia drugiego zawodnika Izolatora mój zespół zwariował - powiedział dziennkarzom tuż po meczu. - Zamiast grać piłką i spokojnie budować akcję, chłopaki chcieli jak najszybciej strzelić bramkę i popełniali całą masę błędów - dodał. Szkoleniowiec nie krył jednakl zadowolenia z wyniku spotkania. - W końcówce meczu szczęście się do nas uśmiechnęło i w wyniku potwornego zamieszania na polu karnym padła dla nas zwycięska bramka. Cieszę się, że tak się stało, uważam, że dzisiejsza wygrana należała się chłopakom - posumował Mażysz.
Napastnik tarnobrzeskiego zespołu, Przemysław Stąporski skrytykował decyzję arbitra z pierwszej części spotkania. - Rzut karny dla Izolatora przyznany został moim zdaniem niesłusznie. Przecież w każdym meczu na polu karnym jest walka, oczywiście w czysto sportowej formie - powiedział . - Sędzia za szybko chyba podjął decyzje o jedenastce. Na szczęście udało nam się do przerwy doprowadzić do remisu - dodał. Zdaniem Stąporskiego, mecz był zbyt nerwowy, ale przyniósł oczekiwany rezultat. - W drugiej połowie zagraliśmy słabiej, nie wykorzystaliśmy przewagi i grając w 11 na 9 zdobyliśmy tylko jedną bramkę - przyznał zawodnik. - Ale to jest właśnie piłka nożna a najważniejsze są trzy punkty - dodał.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS