W rywalizacji play-off Skawa prowadzi wiec 1:0 ( nie 2:0, jak wskazywał wynik przed decyzją) i kolejne dwa spotkania zostaną rozegrane w najbliższy weekend w Tarnobrzegu. Jeśli nie przyniosą one rozstrzygnięcia (rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw) – zawodniczki powrócą do Krakowa, gdzie stoczą ostateczny bój 3 i ewentualnie 4 marca.
Po drugim spotkaniu rozegranym 14 lutego, działacze tarnobrzeskiej Siarki złożyli protest, według nich pierwszy set niedzielnego meczu pomiędzy oboma zespołami został rozegrany z błędem rotacji w drużynie AZS UE. - Sędziowie sprawdzili to przy stanie 24:19 dla krakowianek, nie dopatrując się uchybień. Z analizy wideo wynikało jednak, że racja była po naszej stronie, powinniśmy byli więc dostać 1 punkt, przy 10 odjętych rywalkom – tłumaczył TR24 Dróbkowski. - W dodatku na kopii protokołu z meczu, na który czekaliśmy 40 minut widać było naniesione poprawki, dopasowujące ustawienia. Z raportu wynikało, że pojedynek zakończył się przy zagrywce zawodniczki Siarki z numerem 10, czyli Honoraty Jabłońskiej - Żak, co nie jest prawdą, gdyż ostatnią zagrywkę, autową zresztą wykonała Anna Mysiak, dopisane zostało wiec jeszcze jedno, nieistniejące przejście – dodał.
Po analizie protokołu zawodów, zapisu wideo, stanowisk obu klubów i komisji sędziowskiej, Wydział Rozgrywek PZPS przychylił się do argumentacji Siarki. Zespół z Krakowa poddał się decyzji organu stwierdzając, że o wyniku rywalizacji powinny zdecydować względy sportowe.