TR24: Ile lat jest już siostra w zakonie?
Zakonnica: Prawie trzydzieści. W ubiegłym roku miałam 25-lecie ślubów zakonnych. Do tego trzeba doliczyć 2 lata nowicjatu, rok postulatu. Do zakonu poszłam bezpośrednio po maturze.
TR24: Jak u siostry zrodziło się powołanie?
Zakonnica: Trudno jest określić jakiś konkretny moment. Ale będąc w szkole średniej chodziłam do katedry na mszę św., modliłam się przed obrazem Matki Bożej. Tam widziałam siostry służebniczki, które układały pięknie kwiaty i służyły przy ołtarzu. No i kiedyś tak mi przyszło do głowy: a co by było, gdybym ja została siostrą zakonną. Bo siostry zakonne w kościele chodzą, uśmiechają się, a ja byłam ciekawa jak wygląda ich życie codzienne, gdzie i jak mieszkają, co robią. Coraz bardziej mnie to męczyło, aż w końcu podjęłam decyzję, że bezpośrednio po maturze idę do zakonu. Rodzice bardzo się zmartwili, bo byłam najstarszą córką i miałam zaplanowane studia. Zdziwili się, co ja wymyśliłam. Ale ja trwałam w tym postanowieniu i jak już byłam w nowicjacie, pogodzili się z tym, a teraz się cieszą z tego faktu. A ja nigdy nie żałuję tego kroku. Jestem szczęśliwą zakonnicą, choć nie zawsze jest lekko, zdarzają się różne kłopoty i trudności. Ale nigdy nie miałam myśli, żeby odejść.
TR24: Jak zakonnica może realizować swoją kobiecość?
Zakonnica: Poprzez poświęcenie i służbę ludziom. W mojej pracy też się spełniam pod tym względem. Pomagam radą, jak napisać podanie czy wytłumaczyć, o co chodzi w pismach. Z faktu, że jestem kobietą, cieszę się najbardziej podczas przesłuchań, kiedy muszę rozpatrywać sprawy stron pozwanych, które czują się poszkodowane. Wtedy to pomaga łatwiej się wczuć, zrozumieć ich delikatne problemy. Mogę powiedzieć, że mam większe powodzenie niż koledzy z pracy - kapłani, którzy nie mają aż takiej zdolności do empatii. Moja kobiecość wyraża się też w tym, że lubię dzieci, jak byłam katechetką, opiekowałam się nimi. Lubię też ludzi starszych. Będąc w Lublinie chętnie ich odwiedzałam, żeby pomóc, pocieszyć. Cały czas jestem też matką przełożoną dla sióstr. To takie duchowe macierzyństwo, w czym też się realizuję.
TR24: Jakie są relacje siostry z mężczyznami?
Zakonnica: Nie mam problemów z mężczyznami, potrafię się zaprzyjaźnić. Siostra zakonna jest nieraz atrakcyjna, zdarzają się zaczepki. Ale trzeba pamiętać, żeby pozostać wierną Bogu. Kiedy siostry odchodzą i związują się z kimś, to zdradzają Go. Żeby mieć siłę do poskromienia swoich popędów, trzeba się dużo modlić. W życiu zakonnym myśli są przy Bogu, a ręce cały czas przy pracy. Cały mój dzień jest wypełniony, nie mam czasu na nudę. Myślę, że gdyby była bezczynność, to przyszłyby trudności czy większe pokusy.
TR24: Była siostra kiedyś zakochana?
Zakonnica: Tak. Chyba kilka razy. Raz mocno. To było w czwartej klasie szkoły średniej. Jednak okazała się to miłość bez wzajemności. Już w życiu zakonnym zdarzało mi się też zafascynować jakimś mężczyzną, szczególnie w junioracie. Na szczęście miałam starsze współsiostry, a konkretnie dwie przyjaciółki, z którymi o tym rozmawiałam. Tłumaczyły mi, że to normalne, nic strasznego, że to przejdzie. I rzeczywiście tak się stało. W żadnym z przypadków ci mężczyźni nie wiedzieli o tym. Jeden z nich był księdzem.
TR24: Jacy mężczyźni się siostrze podobają ?
Zakonnica: Dla mnie ważny jest intelekt, lubię mężczyzn dowcipnych i inteligentnych, ale też przystojnych. Wysokich i szczupłych.
TR24: Czy nie brakuje siostrze takich typowych spraw jak strojenie się itd.?
Zakonnica: Ważne jest dla mnie przede wszystkim być kobietą zadbaną, a nawet elegancką. Podobają mi się piękne sukienki, kreacje wieczorowe, lubię zatrzymać się przed wystawą i nacieszyć oko. Lubię też ładne buty. Jako zakonnica mam do wyboru czasem jasny habit. Kiedy mogę, to go wkładam. Miło mi też, kiedy ktoś powie mi jakiś komplement.
TR24: Czy instynkt macierzyński nie daje się we znaki?
Zakonnica: Mam świadomość poczucia straty, szczególnie jak widzę dzieci. Jest czasem ból w sercu, pojawia się pytanie, jaką bym była matką. Ale jednocześnie ofiarowuję to Bogu. Bardzo przeżywam, jak czytam, że dzieci są krzywdzone, molestowane. Nie rozumiem jak można skrzywdzić dziecko. Pochodzę z wielodzietnej rodziny, ale rodzice bardzo o nas dbali. Gdybym miała na to wpływ, opowiadałabym się za najwyższą karą.
TR24: Jakie obowiązki ma siostra w zakonie?
Zakonnica: Zaraz po nowicjacie byłam posłana do pracy fizycznej do domu rekolekcyjnego w Sandomierzu. Wiadomo sprzątanie, pranie, gotowanie, mycie naczyń, ale lubiłam moją pracę, przyjeżdżali ludzie na rekolekcje. Jednak ówczesna przełożona wysłała mnie na kurs katechetyczny. Po dwóch latach studium zostałam katechetką, pracowałam w tym zawodzie 3 lata. Ale potem jeszcze ta sama przełożona wysłała mnie na studia prawnicze. Bardzo się buntowałam, wolałam pedagogikę albo teologię, ale posłuchałam. Teraz jestem zadowolona, lubię swoją pracę. Od 1992 r., bezpośrednio po skończeniu studiów, pracuję w sądzie biskupim jako obrońca węzła małżeńskiego.
TR24: Czy łatwo jest być taką matką generalną?
Zakonnica: Nie zawsze. Zdarzają się różne sytuacje. My tutaj w zakonie nie jesteśmy aniołami, chociaż tak powinno być. Siostry też mają swoje problemy. Zdarzają się uzależnienia, np.od leków. Są też siostry, mówię teraz ogólnie, które są uzależnione od alkoholu. Istnieją specjalne ośrodki, gdzie takie siostry poddawane są leczeniu.
TR24: Jak ocenia siostra współczesne kobiety?
Zakonnica: Kobiet powinny się bardziej szanować, cenić swoją godność. Współczuję wszystkim młodym dziewczynom, które mnie zaczepiają na ulicy, są obelżywe. One chcą być wulgarne jak mężczyźni. Uważam, że dzisiejsze kobiety nie powinny rezygnować z ciepła kobiecego. Jeżeli mają rodzinę, powinny być troskliwe, zajmować się dziećmi i mężem. Poza tym myślę, że kobieta powinna wiedzieć jak się zachować. Może być miła, grzeczna, uśmiechnięta, a jednocześnie konkretna, stanowcza. Wydaje mi się, że w rodzinie najwięcej zależy od kobiety, jest ona wychowawczynią dla mężczyzny. Ważna jest intuicja. Wiadomo, każdego trzeba traktować indywidualnie, ale myślę, że odpowiednim postępowaniem można ugładzić nawet największego awanturnika.
TR24: Ale to nie zawsze jest takie proste.
Zakonnica: Ja nie zniosłabym złego traktowania. Na podstawie kilkuletniej pracy w sądzie uważam, że można odejść. Wziąć separację i żyć samotnie. Nie musi się znosić poniżenia i upodlenia, życia w grzechu.
TR24: Czy ma siostra jakąś receptę, jak się spełniać w roli kobiety?
Zakonnica: Myślę, że kobiety powinny się starać nie ulegać żadnej nowoczesnej modzie. Powinny pozostać takimi, jak chce natura i Bóg. Dużo pomaga modlitwa. Powinny też otaczać się dobrymi przyjaciółkami, unikać towarzystwa, które deprecjonuje i demoralizuje. Trzeba szukać dobrych wzorców do naśladowania, może nim być np. św. Joanna Beretta Molla. Wzorem kobiety jest przede wszystkim Maryja, a wśród innych postaci może być św. Kinga czy Teresa z Avilla lub Matka Teresa z Kalkuty. Wiele z nich to wzorce niedościgłe, ale mimo to warto na nie spoglądać i ku nim dążyć.
Wydawcy portalu TR24 dziękują Matce Przełożonej za udzielenie szczerego wywiadu i zgodę na jego publikację. Jesteśmy przekonani, że przybliży on internautom specyfikę życia zakonnego i przyczyni się do zrozumienia jego istoty.