autor: Jarosław Charchuła SJ / 22.08.2009
a |a |a

Trudna miłość do siebie samego

Najpełniejszym i zarazem najtrudniejszym wyrazem wiary w Boga jest miłość, która wyraża się w czynach. Najtrudniej okazywać ją tym, którzy są najbliżej – czyli sobie samemu i osobom w naszym otoczeniu.

Miłość wyraża się przede wszystkim w czynach Miłość wyraża się przede wszystkim w czynach
fot. mr +

Mistrzowie życia duchowego, na których często patrzymy z podziwem, stanowią dowód na to, że człowiek – przy całej swej niedoskonałości – jest w stanie spotkać się z Bogiem, co więcej, może Go także poznawać. Jak wiele jest osób na świecie, tak wiele jest sposobów spotkania z Nim. W tym względzie nie da się iść po cudzych śladach – przynajmniej nie do końca, w pewnym momencie trzeba zacząć wytyczać swój własny szlak, inaczej realna stanie się groźba pozostawania w miejscu.

DOŚWIADCZENIA INNYCH

Odkrywanie swojej drogi nie oznacza jednak, że nie możemy korzystać z doświadczeń innych – tych, którzy byli przed nami, i tych, którzy są obok nas. Bez względu na to, jak bardzo ta droga jest niepowtarzalna, i tak musi dotykać dwóch – w pewnej mierze autonomicznych, ale uzupełniających się – przestrzeni życia, czyli miłości okazywanej sobie i miłości okazywanej innym.

MIŁOŚĆ DO SIEBIE SAMEGO

Dziś wbrew pozorom trzeba mówić o miłości do siebie samego więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Wynika to – trochę przewrotnie – właśnie z faktu, że głosów w tej sprawie jest bardzo wiele. Różne osoby, środowiska czy autorytety – mniej lub bardziej wiarygodne – często wypowiadają się w tej kwestii i promują określony sposób realizacji tej miłości. Wielość tych propozycji jest tak duża, że może czasem przyprawiać o zawrót głowy, nie da się ich wszystkich wymienić ani tym bardziej opisać. Zresztą i tak o wiele istotniejsze wydaje się nie samo wyliczenie, ale podkreślenie roli, jaką odgrywa ten rodzaj miłości w spotkaniu z Bogiem. Niestety, zbyt mało się o niej wspomina i ją akcentuje. Może to wynikać po części z faktu, że mówienie o miłości do siebie samego wydaje się lekko podejrzane i nasuwa pytanie, czy aby nie jest to przejaw egoizmu, co prawda ładnie zakamuflowanego – ale jednak egoizmu.

DEFINICJA MIŁOŚCI

Jednak warto mowić o miłościNa przekór temu jednak warto i trzeba mówić o miłości do siebie samego. Jest ona bowiem ważnym elementem jakości naszego życia i koniecznym etapem na drodze do spotkania z ludźmi i Bogiem. Nie ma jednej i klarownej definicji takiej miłości, którą dałoby się objąć wszystkie jej przejawy – w całym bogactwie i różnorodności. Z całą pewnością jednak można mówić o ważnych aspektach, które są miarodajnymi wskaźnikami jej autentyczności. Wśród nich ważne miejsce zajmuje akceptacja siebie i realne poczucie własnej wartości. Z nich rodzi się wiara we własne siły i wynikająca z niej odwaga do kroczenia naprzód przez życie i podejmowania wyzwań.

NAJPIERW CZYNY

A jak wiadomo, autentyczna miłość to w pierwszym rzędzie czyny, a nie słowa – działanie, a nie rozprawianie o nim. Dlatego miłość do siebie samego musi realizować się w czynach, które są przejawem troski o nas samych. A właściwa troska o siebie jest wyrazem naszej odpowiedzialności za dar życia oraz przejawem realizacji przykazania miłości bliźniego. Tego, którego znamy jak nikt inny i dlatego właśnie szczególnie jest on nam powierzony. Autentyczna miłość do siebie jest też wyrazem szacunku okazywanego Stwórcy, którego czcimy właśnie poprzez troskę o Jego stworzenie. Okazując miłość sobie, okazujemy ją także Stwórcy, którego dziełem jesteśmy.

MIŁOŚĆ DO INNYCH

Właściwie rozumiana i oczywiście praktykowana miłość do samego siebie ułatwia także otwarcie na drugiego człowieka, na całe jego bogactwo i niepowtarzalność. Nie jest on wówczas postrzegany jako rywal czy tym bardziej zagrożenie, ale jako partner w dialogu i szansa. Nie jesteśmy samotnymi wyspami – jak pisał Ernest Hemingway – nie możemy się więc zamykać na innych. Żyjemy razem, bo nie potrafimy i chyba nie chcemy tego zmieniać. Możemy natomiast i powinniśmy wpływać na jakość tego wspólnego życia. Miłość do drugiego człowieka, do kogoś obok – będzie autentyczna i prawdziwa, jeżeli nie zatrzyma się tylko na zapewnieniach, ale zostanie wyrażona w działaniu. W działaniu, które będzie niejako odpowiedzią na obecność “drugiej” osoby, na to wszystko, co ona wnosi w nasze spotkanie i co komunikuje – w sposób werbalny i nie tylko. W miłości do drugiego człowieka – jednak nie jakiegoś bliżej nieokreślonego, ale do konkretnego, będącego w moim otoczeniu – nie chodzi tylko o nastawienie emocjonalne, o cały ładunek pozytywnych uczuć, które będą motywacją do działania. Kwestia realizacji miłości bliźniego rozgrywa się bowiem na innej, o wiele głębszej płaszczyźnie ludzkiej świadomości. Płaszczyźnie, która nie jest – przynajmniej nie powinna być – podatna na zmiany i zawirowania tak łatwo jak emocje.

TRWAŁY FUNDAMENT

Okazywanie miłości drugiemu człowiekowi powinno mieć o wiele trwalszy fundament i wypływać z naszych przekonań i wyznawanego systemu wartości. Inaczej mówiąc: nie jest istotne, czy darzymy kogoś sympatią, czy też nie; zasługuje on na nasz szacunek i miłość, ponieważ jest osobą – stworzeniem Bożym. Nie ma również znaczenia, na ile on sam podziela nasz punkt widzenia i na ile się z nim utożsamia, w niczym to bowiem nie pomniejsza jego godności i pozycji jako stworzenia. Autentyczna miłość do drugiego człowieka jest przecież także wyrazem miłości do Boga jako Stwórcy. Miłość do siebie samego i miłość do drugiego człowieka to dwie wzajemnie przenikające się sfery ludzkiego życia. Jedna wypływa z drugiej i po części także ją warunkuje. Autentyczność miłości samego siebie w dużej mierze określa jakość miłości okazywanej drugiemu człowiekowi – jeżeli nie potrafimy kochać samych siebie, nie będziemy umieli szczerze i prawdziwie kochać innych. Z drugiej strony jednak, jeżeli inni nie okażą nam miłości – wówczas nie będziemy mogli właściwie przeżyć miłości do siebie samych. Kochać i pozwolić być kochanym – te słowa chyba najkrócej i najpełniej oddają istotę miłości Boga do człowieka i człowieka do Boga.


autor: Jarosław Charchuła SJ / 22.08.2009
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz