autor: Anna Różańska / 01.09.2009
a |a |a

Franciszkańscy uzdrowiciele w Tarnobrzegu

Do kośioła Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Tarnobrzegu przyjechali dwaj znani krakowscy franciszkanie. Ojcowie Teodor Knapczyk i Józef Witko jeżdżą po całym kraju i odprawiają msze o uzdrowienie. Przychodzą na nie tłumy. Tak też było w środę, podczas wieczornej eucharystii.

o.Teodor udziela błogosławieństwa wiernym o.Teodor udziela błogosławieństwa wiernym
fot. A. R +

Zakonnicy nie przypisują sobie żadnej mocy i nadzwyczajnych zdolności. Twierdzą, że to Bóg dokonuje poprzez nich dzieła uleczenia. Obaj należą do grupy charyzmatycznej Odnowa w Duchu Świętym. Podróżują po Polsce i wśród Polonii na całym świecie. Odprawiają msze oraz rekolekcje zamknięte lub z indywidualnym prowadzeniem.

-Mówią o nas, że jesteśmy wypełnieni boską energią. Albo, że jesteśmy uzdrowicielami. Jedno i drugie to bzdura - broni się ojciec Knapczyk. - Prawdziwą siłą jest miłość a moc pochodzi z modlitwy, wszystko zależy od Boga. Uzdrowić może tylko ten, który został powieszony na krzyżu. My pełnimy tylko posługę duszpasterską - wyjaśnia.

WSZELKIE CHOROBY USTĘPUJĄ

Franciszkanie działają zawsze według podobnego schematu. Po odprawieniu eucharystii wystawiany jest Najświętszy Sakrament i zakonnicy rozpoczynają swój obrzęd. Ojciec Witko mówi o różnych chorobach i dolegliwościach, na które cierpią zebrani w kościele ludzie. Bóle głowy, niedomagania, problemy z kręgosłupem i stawami, wszelkiego rodzaju psychiczne i duchowe trudności, nałogi i grzechy, również choroby śmiertelne jak rak czy guzy - mogą ustąpić dzięki modlitwie wstawienniczej i błogosławieństwu przez nałożenie rąk. Przede wszystkim jednak nic nie da się zrobić bez nadziei, miłości i silnej wiary chorego.

JASNOWIDZ

Ojciec Józef Witko potrafi wskazać przypadki chorób i problemy zgromadzonych ludzi. Nie wymieniając imienia i nazwiska opisuje głośno ich stan. Potem prosi by osoby, które coś poczuły, jakieś ciepło, mrowienie czy doznały w jakiś inny sposób dotknięcia, podeszły do ołtarza. Zwykle podchodzi wielu, niesamowicie się wzruszają. Na koniec bracia udzielają wszystkim błogosławieństwa.

W uzdrowicielski dar zakonników można wierzyć lub nie. Faktem jest jednak, że po spotkaniu z nimi wielu wiernych odchodzi przemienionych.


autor: Anna Różańska / 01.09.2009
 
Dodaj komentarz
Komentarze (1)

->
tak wlasnie bylo to byla cudownie nie d...
|mariolatak
2009.09.23
19:10
tak wlasnie bylo to byla cudownie nie dozapomnienia msza na ktorej czuc bylo radosc straszna radosc uczestniczenia i zobaczyc to na wlasne oczy napewno bede chciala byc na nastepnej mszy i wierze w moc Ducha S wietego to dziala