autor: Ks. Artur Wyzina SJ / 31.10.2009
a |a |a

Ewangelia i jezuicka medytacja na Wszystkich Świętych

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”. (Mt 5,1-12a)

zdjecia/2009/10/31/Uroki20starych20cmentarzy_.JPG
fot. Magdalena Sołtys +

Nie jesteśmy sami na świecie, wokół nas przewija się mnóstwo osób, dla których pozostajemy anonimowi. Ta masa ludzi, tłum, który nas otacza sprawia, że wydaje się nam, że na tle wielu osób jesteśmy niewidoczni. Wszelkie słowa kierowane do tłumu spadają po nas jak krople deszczu o nas dotyczą. Wszyscy równa się nikt. Przecież linia naszego życia w zderzeniu z liniami innych osób wydaje się marginalna, a nasz los mało znaczący. Jednak Jezus nie wypowiada swych słów do anonimowego zbiorowiska. On swe słowa kieruje indywidualnie do każdego z osobna. To konkretnie do mnie mówi jak żyć błogosławieństwami. To właśnie mi pokazuje drogę dojścia do pełni szczęścia. On chce mnie wyrwać z tego bezmyślnego tłumu. Ale podobnie jak do mnie mówi te słowa, mówi je też do mojego sąsiada: bądź szczęśliwy, bądź błogosławiony. Bo czym była by pełnia szczęścia, bez bliźniego z tłumu?

DROGA DO BŁOGOSŁAWIEŃSTW

Błogosławieni – szczęśliwi…, kogo tak nazywa Jezus? Czy to są naprawdę kryteria szczęścia? Błogosławieni, którzy się smucą… Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu… Droga, na którą zaprasza nas Jezus nie jest drogą łatwą, nie wpisuje się ona
w dzisiejszy świat. Świat przecież ukazuje nam zupełnie inne sposoby na szczęście. Ale prawdziwe szczęście jest tylko w Bogu. Owszem droga do tej pełni jest niełatwa, ale możliwa do przejścia. Błogosławieństwa to propozycje sposobów przebycia tej drogi, które daje mi Chrystus. Ode mnie jedynie zależy czy chcę wkroczyć na drogę błogosławieństw. Ode mnie zależy czy chcę być prawdziwie szczęśliwy.

CEL

W naszym życiu stawiamy sobie różne cele, niektóre dotyczą niedalekiej przyszłości np. zdanie jutrzejszego egzaminu, niektóre mogą dotyczyć jakiegoś dłuższego okresu np. przyszła kariera zawodowa. Jednak te cele dotyczą jedynie życia tu i teraz. Możemy te nasze cele osiągnąć lub nie, ewentualne konsekwencje niezrealizowania celu będą mniejsze lub większe, ale nie będą oznaczały końca świata. Niektóre cele zastąpimy z biegiem czasu innymi
a z niektórych zupełnie zrezygnujemy. Jednak zrealizowanie wszystkich naszych ziemskich celów nic nam nie da, jeżeli nie będą one jedynie elementami dążenia do Celu wkraczającego poza nasze życie tu i teraz. Tym Celem nadrzędnym jest szczęście wieczne w niebie, w chwale Boga Ojca. Czy jest to też Cel mojego życia? Czy to, co robię teraz, co zamierzam uczynić, przybliża mnie do ostatecznego Celu? A może pytanie o cel życia mnie nie dotyczy?


autor: Ks. Artur Wyzina SJ / 31.10.2009
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz