autor: ks. Jerzy Warchoł / 28.05.2010
a |a |a

Czy ta powódź jest karą?

- To, co się stało w naszym kraju w ostatnich dniach, brutalnie przypomniało nam prawdę o kruchości naszego istnienia, o ludzkiej bezradności wobec potęgi żywiołu - pisze w swoim zamyśleniu ks. Jerzy Warchoł, proboszcz parafii Opatrzności Bożej w Stalowej Woli. W dalszej części m.in. odpowiedź na to czy można tą powódź traktować jako karę i czy faktycznie powodzianie stracili wszystko

Czy ta powódź jest karą? Przecież woda wlała się tak samo do domów ludzi prawych jak i lekceważących Boże przykazania. Czy ta powódź jest karą? Przecież woda wlała się tak samo do domów ludzi prawych jak i lekceważących Boże przykazania.
fot. Anna Tomczyk +

Zupełnie nagle, niekiedy z godziny na godzinę, dziesiątki tysięcy ludzi pozostało bez prądu, gazu, łączności. Ściany wielu domów obsuwały się z taką łatwością, jakby były zbudowane z klocków. Samochody jak dziecięce zabawki pływały po wodzie. Ale co najgorsze nie wiemy dokładnie, ilu ludzi straciło życie. Tyle łez i cierpienia. W jednej z dramatycznych relacji z terenów objętych powodzią pewna kobieta pytała łamiącym się głosem: „czy to kara Boża na nas przyszła"?

DLACZEGO TAK SIĘ STAŁO?

Kiedyś doniesiono Jezusowi o tragicznym wypadku, jaki zdarzył się w jednym z pobliskich miast. Zbawiciel powiedział wtedy: „ myślicie, że owych osiemnastu, na których zawaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej powiadam wam: lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy  tak samo zginiecie „.

Czy ta powódź jest karą? Przecież woda wlała się tak samo do domów ludzi prawych jak i lekceważących Boże przykazania. Pojawia się dręczące pytanie: „dlaczego tak się stało?". Dotykamy tutaj odwiecznej tajemnicy cierpienia. Pismo Święte uczy, że cierpienie, a także zło i grzech, pochodzą od złego. To on - szatan jest źródłem wszelkich nieszczęść na ziemi. W ostatnim tygodniu wielu ludzi, jak biblijny Hiob, straciło wszystko. A przecież dobrze pamiętamy, kto pragnął nieszczęścia Hioba, tego prawego i dobrego człowieka. Właśnie zły duch. Bez względu na to, czym są w zamyśle Bożej Opatrzności te tragiczne wydarzenia, których jesteśmy świadkami, przypominają one nam prawdę, o której człowiek tak łatwo i szybko zapomina: jesteśmy tylko ludźmi. Jesteśmy tylko kruchymi stworzeniami. Wobec kataklizmu, pomimo całej potęgi myśli ludzkiej wciąż jesteśmy bezradni jak małe dzieci.

ŻYWIOŁ SILNIEJSZY OD CZŁOWIEKA

To prawda, że skutki tragedii może znacznie ograniczyć sprawna akcja ratunkowa, dobry system zabezpieczeń, ale nawet w wysoko rozwiniętych krajach powodzie niosą zniszczenie i śmiertelne ofiary. Pożary, trzęsienia ziemi, epidemie, powodzie, katastrofy były, są i będą. Nieustannie przypominają nam o naszej małości i kruchości i nieustannie zmuszają nas do postawienia pytania: "czy warto tak bez granic angażować się i poświęcać wszystkie swoje dni na zdobywanie dóbr doczesnych, skoro cały dorobek naszego życia może być zniszczony w jednej chwili?". „ Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną" - powiedział Jezus.

Jakże znamienna była odpowiedź pewnego człowieka, który stał się ofiarą tegorocznej powodzi. Na pytanie reportera z telewizji: Czy stracił pan wszystko? Odpowiedział: „nie wszystko tylko cały dobytek. Ale żona i dzieci są ze mną, Będziemy zaczynać od nowa". I choć z trudnością, próbował się jednak uśmiechnąć.  W obliczu tej tragedii chyba każdy z nas powinien zadać sobie pytanie: a gdybym stracił cały dobytek, co by mi pozostało? Powódź pozbawiła wielu ludzi chleba, pieniędzy, ubrania. Oni pytają dzisiaj: „Jak mamy teraz iść przez życie be tego wszystkiego? Jak mamy sobie radzić?"

TYSIĄCE HIOBÓW

Ta tragedia może łatwo wyzwolić u kogoś bunt, przekleństwa, gorycz. Ale można też powtórzyć za Hiobem: „dał Pan i zabrał Pan". Nie jest łatwo zdobyć się na taką ufność, ale czy pamiętacie, jak skończyła się historia tego człowieka, który stracił wszystko? To jest właśnie wielka tajemnica wiary. Tajemnica słodkiego krzyża i lekkiego brzemienia. Syn Boży stał się człowiekiem, aby doświadczyć kruchości ludzkiego istnienia, wszelkiej miłości, biedy i nędzy, jaka jest udziałem każdego z nas na tej ziemi. Jezus dobrze poznał, co znaczy cierpieć, być samotnym, opuszczonym. Gdy woda zabrała łódź, On także usłyszał mówione z wyrzutem słowa: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?"

W sytuacjach tragicznych tak łatwo o postawę buntu: „Panie nic Cię to nie obchodzi, że zginiemy?" Obchodzi. Bardzo obchodzi Jezusa. To przecież On przemówił i przemawia do setek tysięcy ludzi dobrej woli, tych wierzących i niewierzących, by nie pozostawali obojętni na los powodzian. To Chrystus przymusza swoich uczniów, aby spieszyli z konkretną pomocą poszkodowanym. Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się Polska, gdzie dokonuje się coś złego, tam też rodzi się dobro. To co się dokonało, ocenić można gołym okiem: oto żywioł pokonał człowieka. Ale to nie koniec starcia dobra ze złem.

NIECH DOBRO ZWYCIĘŻY W NAS

To naprawdę od nas zależy czy dobro zwycięży. To od nas chrześcijan, katolików, wszystkich Polaków - w ogromnej mierze zależy, czy może już za rok, w następne lato ci, którzy teraz płaczą pośród zniszczeń, będą siedzieć w ogródkach przed swymi domami, a po tej tragedii pozostaną im tylko bolesne wspomnienia i doświadczenia, z których trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość. To, co mówię jest naprawdę realne, a świadczy o tym ogrom dobra i rozmiary hojnej pomocy, jaka płynie od ludzi z całej Polski. Ktoś powie: „domy, ulice można odbudować, ale tych, co zginęli, straciliśmy na zawsze". Byłoby tak gdyby nie Golgota, gdyby nie Chrystus i Jego zwycięstwo nad śmiercią. Nic nie jest stracone i nikt nie jest stracony w królestwie Tego, który jest Bogiem Wszechmogącym.

Woda rzeczywiście zalała część kraju, ale także my, mieszkańcy innych regionów naszej Ojczyzny, jeśli czujemy się Polakami musimy powiedzieć sobie: "nas wszystkich dotknął kataklizm. Wszystkie miasta i wsie Polski, wszystkich Polaków". Ta powódź jest godziną  prawdy i próby. Przysłowie mówi: „przyjaciół poznaje się w biedzie". Nastała bieda i przyszedł czas na konkretną pomoc. Teraz już nie wystarczą piękne słowa i deklaracje. Jest to czas prawdy o ludzkiej solidarności. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" - mówi Chrystus. "Wszystkiego czegoście nie uczynili jednemu z tych najmniejszych, tegoście i mnie nie uczynili" - dodaje. Potrzeba naszego chrześcijańskiego dzieła, naszej miłości, aby Chrystus obecny w braciach nie cierpiał niedostatku. Zachęcam was bracia i siostry, abyście budzili w sobie wrażliwość na wszelki niedostatek i ofiarnie współdziałali w niesieniu nadziei wszystkim, którym jej brak.

Niech Eucharystia będzie dla was niewyczerpalnym źródłem tej wrażliwości i mocy do jej urzeczywistniania w codzienności. Wierzymy, że z Bożą i ludzką pomocą, pokój powróci do waszych domów, rodzin i serc. Bóg pamięta o liliach i ptakach powietrznych. O tych pięknych stworzeniach Bóg pamięta ale sam wydął się na śmierć za człowieka. I dlatego nie są puste te słowa: „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni". Sunsum corda! W górę serca. Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest siła woli.


autor: ks. Jerzy Warchoł / 28.05.2010
 
Dodaj komentarz
Komentarze (1)

->
A ja myślę!
|igor
2010.06.04
19:30
Nie gniewajcie się, lecz gdy czytam takie wypowiedzi to nie wiem czy się śmiać z rozpaczy, czy płakać z żalu! Kto wie, idąc procesem myślenia autora powyższego tekstu, czy katolicko prawicowe społeczeństwo Podkarpacia nie zostało dotknięte karą Boską za swoich duszpasterzy. Rozwiązłych, opasłych opojów, umiejących tylko pouczać, nie widzących swoje grzeszności. Bezwzględnych krwiopijców wykorzystujących bojaźń zwykłego człowieka do nabijania swojej kabzy. Macie księżule, najwięksi nieudacznicy męscy, tyle przykładów zła, które popełniacie na co dzień, a jednak nie widzicie belki w swoim oku a odrobinę źdźbła w oku umordowanego swojego bliźniego dostrzegacie, by w najgorszych momentach jeszcze przez błędne publikacje pogrążać go w beznadziejności sytuacji, która ich spotkała. Tak myślę, kiedy zostaną otwarte bramy piekielne to ich posadzki będą klerem wybrukowane. Polski kler z kardynałem z Krakowa będzie posadzką pod kotłami gorącymi.