autor: Ks. dr Jarosław Charchuła SJ / 16.04.2011
a |a |a

Cierpienie i radość – czyli krótko o Niedzieli Palmowej

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową. Pełna jej nazwa w liturgii brzmi jednak: Niedziela Palmowa, czyli Niedziela Męki Pańskiej. Inna nazwa liturgiczna tego dnia, którą możemy spotkać, choć już znacznie rzadziej to: Druga Niedziela Męki Pańskiej. W niektórych częściach Polski, spotkać można także nazwy zwyczajowe, określające tę niedzielę jako „Kwietną” lub „Wierzbną”.

zdjecia/2011/04/16/20100328_03.jpg
fot. www.swaugustyn.pl +

Bez względu jednak na używaną nazwę warto podkreślić, że liturgia tego dnia koncentruje naszą uwagę na dwóch wydarzeniach. Pierwszym jest uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy. Tłum witających Go ludzi zgotowały mu gorące - iście królewskie powitanie. Drugim wydarzeniem natomiast jest droga krzyżowa Jezusa i Jego śmierć na krzyżu.

Odwołanie w liturgii tego dnia, do dwóch wydarzeń z życia Jezusa, na stałe zostało przyjęte już w średniowieczu. Wynikało to z połączenia dwóch tradycji, które na przestrzeni wieków mocno wpisały się w życie Kościoła. Pierwsza z nich była związana z przeżywaniem ostatniej niedzieli przed Wielkanocą jako Niedzieli Męki Pańskiej. Czytano wówczas Mękę Pańską opisaną przez św. Mateusza.

Drugim ważnym elementem, była tradycja gromadzenia się na Górze Oliwnej dla uczczenia wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Miało to miejsce zwykle kilka dni przed Niedzielą Wielkanocną. Zwyczaj ten stosunkowo szybko przejęły od Kościoła jerozolimskiego inne kościoły.

Warto jednak zwrócić uwagę, nie pomijając historycznych odniesień, że Niedziela Palmowa rozpoczyna Wielki Tydzień. Jest pewnym wprowadzeniem w jego szczególny charakter. Koncentrujemy się wówczas na przeżywaniu tych najważniejszych i jednocześnie  najtrudniejszych, wydarzeń z życia Jezusa. Towarzyszymy Mu w czasie ostatniej wieczerzy, kiedy przemienia chleb i wino w Swoje Ciało i Swoją Krew – i tym samym pozostawia nam sakrament Eucharystii. Idziemy razem z Nim stacjami drogi krzyżowej na miejsce ukrzyżowania. Ale przede wszystkim przeżywamy Jego mękę i śmierć na Krzyżu.

Nie możemy jednak zatrzymać się na Golgocie i pogrążyć w smutku. Nie jest to bowiem koniec drogi. Jest to co prawda trudny i konieczny etap, ale celem jest Zmartwychwstanie. W takiej właśnie perspektywie powinniśmy przeżywać mękę i śmierć Jezusa, ponieważ wówczas nabierają one właściwego sensu. Co więcej, ukazują także pełniej sens i cel naszego życia, którego celem jest także Zmartwychwstanie.


autor: Ks. dr Jarosław Charchuła SJ / 16.04.2011
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz