a
a
Jako filozof i teolog, zdawał sobie doskonale sprawę z potrzeby wzajemnego spotkania się rozumu i wiary, a więc teologii i szeroko pojętej humanistyki z filozofią na czele. Spotkania i dialogu z tym co odmienne, a nie koniecznie złe. Potrafił docenić inną kulturę i skupić się na istocie tego, co ma ona do przekazania Kościołowi i światu. To, co my nieraz z zadziwiającą łatwością ośmielamy się nazywać „ubóstwem” kulturowym czy duchowym, Jan Paweł II nazywał „czyjąś własną godnością”. Uczył patrzeć z szacunkiem na to, co wybiega poza ramy przyjętego światopoglądu i osobistych mniemań.
OTWARTY NA LUDZI I ŚWIAT
Przypominał, że ludzka godność jest ważniejsza niż sposób jej manifestowania. W liście apostolskim Vicesimus Quintus Annus (na marginesie dodam, że zapomnianym w Kościele dzisiaj), pisał z całą stanowczością: „Trzeba przyczyniać się do coraz większego rozwoju życia chrześcijańskiego wśród wiernych, lepiej dostosować do potrzeb naszych czasów podlegające zmianom instytucje, popierać to, co może ułatwić zjednoczenie wierzących w Chrystusie i umocnić to, co prowadzi do powołania wszystkich ludzi na łono Kościoła”.
Słowem cała postawa Jana Pawła II była otwieraniem się na ludzi i zbiorowości. Był wrażliwy na pluralizm głosów w Kościele i nie tkwił w upartym przekonaniu, że tylko jedna linia myślenia, zachowania, działania jest możliwa. I mimo, że w wielu kwestiach pozostawał nieugięty, konserwatywny, choćby w aspektach etyki seksualnej dotyczących antykoncepcji, celibatu księży – to nie był człowiekiem, którego stwierdzenie Roma locuta, causa finita byłoby dewizą jego pontyfikatu.
Niewątpliwie każdy okres w życiu Kościoła dotknięty jest jakimś wyzwaniem, zadaniem, konfrontacją ale i także natchnieniem Ducha Świętego, który jest w nim obecny poprzez postaci – między innymi takie jak błogosławiony Jan Paweł II, czy poprzez znaczące wydarzenia – jakim niewątpliwie w XX wieku był Sobór Watykański II.
DOKĄD ZMIERZA KOŚCIÓŁ?
Myślę, że można by jeszcze wiele przywołać fundamentalnych dla Kościoła w XX wieku faktów, jeszcze więcej się zachwycać z odniesionych niewątpliwie sukcesów na polu wiary – jednak nieodparcie nasuwa się mi samoistnie pytanie: w jakim miejscu jest dziś, sześć lat po śmierci papieża Jana Pawła II, Kościół i człowiek wierzący? Jakie są obecnie jego problemy, wyzwania i obawy?
Na powyższe pytanie próbował odpowiedzieć profesor Karol Tarnowski – wybitny filozof i zarazem przyjaciel Karola Wojtyły. Stwierdził, że obecna sytuacja Kościoła jest bardzo trudna. Mianowicie króluje lęk przed wolnością, przed liberalnym światem, a przede wszystkim lenistwo myślowe, które objawia się zdaniem myśliciela w niewystarczającej znajomości nauk Soboru Watykańskiego II, encyklik Jana Pawła II, zwłaszcza tych pierwszych, w których mowa jest o tym, że człowiek ma być drogą Kościoła, a nie odwrotnie.
Obchodząc Dzień Papieski, może warto sobie zadać pytanie czy nasza wielka więź z Janem Pawłem II wynika rzeczywiście z bogactwa znajomości jego myśli, docenienia i zgłębienia wartości jego mistycyzmu, czy też jest kwestią zaburzonej ludzkiej emocjonalności, która szuka formy wyrazu w wielkich – pompatycznych zgromadzeniach? A przecież chwilowe emocje, egzaltacje, nie chronią człowieka przed lękiem relatywności współczesnej myśli, przed obawami związanymi z konfrontacją z naukami ścisłymi jak: medycyna, biotechnologia czy biopolityka.
NIE UCIEKAĆ OD ŚWIATA
Współcześni politolodzy, antropolodzy kultury powiadają, że żyjemy w epoce „post-oświecenia” i „post-idei”, w której dominuje błyskotliwość, szybkość przekazywania informacji, „komputeryzacja” życia ludzkiego sprowadzona do facebooka i twittera. Ludzie wiedzą coraz więcej: z kim spotkał się pan Wojewódzki, w co ubrała się Doda, etc. I będą wiedzieć prawie „wszystko”, ale nikt już nie będzie myślał, modlił się, wierzył… Jedynym antidotum mogącym ocalić dziś odwieczne wartości, ocalić to, co w człowieku najwartościowsze – to duchowość, jak mawiał błogosławiony Jan Paweł II.
Prowadzenie życia duchowego dzisiaj nie oznacza bynajmniej umiejętności uciekania od spraw tego świata, ale polega na takim zanurzeniu się w świecie, które pozwala na znajdowanie w nim obecności samo udzielającego się Boga. Takiemu poszukiwaniu oddany był Jan Paweł II – Pielgrzym na drogach wiary.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS