Wiadomość wydrukowana ze strony twojregion24.pl
autor: Justyna Argasińska / 23.11.2009

Żona alkoholika: spotkania w Al-Anon dały mi siłę

- Nauczyłam się, że mam prawo do zmęczenia, nie muszę też zawsze przygotowywać obiadu czy mieć chwilę tylko dla siebie. Poradziłam sobie także z negatywnymi emocjami i cierpieniem – podkreśla w rozmowie z TR24 Irena, żona alkoholika i współzałożycielka Al-Anon w Stalowej Woli. – Teraz wiem, że alkoholik wpływa destrukcyjnie na rodzinę – dodaje.

Mąż Ireny pił, ona nie umiała sobie z tym poradzić, była w desperacji. Nikt jej nie pomógł, nie podał ręki. Nie mogła spać, jeść, myśleć, normalnie funkcjonować. – Moją ostatnią deską ratunku okazał się lekarz, który powiedział mi o spotkaniach dla ludzi, których bliska osoba nadużywa alkoholu – mówi Irena. Alkoholizm jednego członka rodziny wpływa na wszystkich domowników. Zostają oni w cieniu, czują się nieważni, cierpią.

Nie potrafiła odpoczywać, zrelaksować się, rytm codzienności wyznaczały inne osoby, nie miała chwili dla siebie. Ciągle słyszała, że jest leniem, niczego nie potrafi, nie wolno jej powiedzieć o zmęczeniu. – Wpajano mi, że mam dobrego męża, który zarabia, więc powinnam się cieszyć i nie narzekać – opowiada.

NAUKA WŁASNEGO ŻYCIA

Siedem lat temu Irena wraz z czterema innymi kobietami, które nie potrafiły poradzić sobie z problemem współuzależnienia,  postanowiły organizować spotkania i rozmawiać o tym co je dręczy. Pierwszy stopień do sukcesu to przyznanie się przed sobą, że nie jest się w stanie kierować własnym życiem. – Spotkania dały mi siłę, stałam się spokojniejsza, zrównoważona. Zrozumiałam, że mam prawo do godności, odpoczynku, samotnego wyjścia do kina. Szokiem dla mnie było to, że naturalnie mogę być zmęczona po pracy, tak jak mąż. Przy trójce dzieci było to dla mnie nie do pomyślenia – mówi założycielka stalowowolskiego Al-Anon.

– Teraz zdaję sobie sprawę, że mam obowiązek zapewnienia dzieciom podstawowych potrzeb, ale nie muszę ich we wszystkim wyręczać – mówi. Lata wpajanego przymusu sprawiły, że nie umiała się z tego wyzwolić. Z czasem poczuła, że zrzuciła ciężar odpowiedzialności za picie męża. Kiedyś myślała, że to jej wina, gdyby postępowała inaczej, to nie stałby się alkoholikiem.

Grupa wsparcia i praca nauczyły ją pokory, panowania nad emocjami. Nikt nie ma przyzwolenia na znęcanie się nad kimkolwiek psychicznie i fizycznie. Dlatego też, kobieta wyznaczyła granice, których się trzyma. – Przekonanie, że mam siedzieć cicho, znosić ból i cierpienie bo ślubowałam jest mylne. Ślubowałam miłość, wierność i uczciwość małżeńską, a nie zgodę na maltretowanie – zaznacza w rozmowie z TR24. W końcu udowodniła mężowi, że nie pozwoli się już poniżać. – Teraz wiem, że potrzebuję męża-partnera. Jeśli nie ma rozmowy, a mąż uważa, że jego obowiązkiem jest tylko zarabianie pieniędzy to nie jest droga do budowania rodziny – podsumowuje Irena.

HISTORIA STOWARZYSZENIA

Al-Anon powstało na bazie grup Anonimowych Alkoholików w Stanach Zjednoczonych w 1935 roku. Dwóch mężczyzn spotkało się i stwierdziło, że trzeba skończyć z alkoholem, aby czuć się dobrze. Udało im się wyjść z nałogu, jednak ich żony nadal zmagały się z negatywnymi emocjami związanymi z ich piciem. Lois i Anna postanowiły spotykać się, aby rozwiązać problem ich emocji związany z alkoholizmem mężów. Spotkania rozprzestrzeniły się na cały świat. W 2010 roku odbędzie 30-lecie Al-Anon w Polsce. Początkowo były to grupy wsparcia, lecz od 9 lat działa jako stowarzyszenie. Na Podkarpaciu istnieje ok. 20 grup Al-Anon.

W Stalowej Woli spotkania odbywają się w każdy poniedziałek o godz. 17:00 w domu parafialnym przy kościele Opatrzności Bożej. Na cotygodniowe spotkania przychodzi od kilku do kilkunastu osób, są to zarówno kobiety jak i mężczyźni. Dwa miesiące temu powstała grupa Al-Ateen, przeznaczona dla dzieci alkoholików w wieku od 9 do 18 lat. Spotkania odbywają się w każdą sobotę o godz. 10:00.  Na spotkanie może przyjść każdy bez względu na wiarę, wykształcenie. – Zachowujemy anonimowość – podkreśla Irena. - Korzystamy ze specjalnych książek zawierających hasła na każdy dzień i miesiąc roku. Odczytujemy motto, rozmawiamy o problemach, staramy się sobie pomagać – dodaje.

Nr telefonu do stowarzyszenia: 510 758 725. Na potrzeby artykułu imię bohaterki zostało zmienione.


autor: Justyna Argasińska / 23.11.2009