autor: Justyna Argasińska / 21.03.2010
a |a |a

Egzekucja Marzanny i dzień wagarowicza - wiosenne tradycje i obyczaje

Kiedyś uważano, że wiosna przynosi nadzieję na nowe życie, o które należy się troszczyć i otoczyć je opieką. Kilka zwyczajów związanych z tą porą roku, jak np. topienie lub palenie Marzanny czy dzień wagarowicza przetrwało do dziś.

Do dziś bociany są zwiastunem wiosny. Do dziś bociany są zwiastunem wiosny.
fot. Piotr Morawski +

Wiosenne świętowanie rozpoczynało się Wielkim Postem, a kończyło w dzień św. Jana. Powracał czas pracy na roli. Trzeba było przygotować jego nadejście i wszelkimi sposobami zapewnić urodzaj. Rozpoczynając orkę, gospodarz podkładał pod pierwszą skibę palmę albo ziele poświęcone w poprzednim roku. Zdarzało się, że pogoda nie sprzyjała rozpoczęciu prac w polu, ale starano się uczynić to, choćby symbolicznie w Wielkim Tygodniu

21 marca obchodzimy dzień wagarowicza. Jest to popularny wśród uczniów sposób świętowania pierwszego dnia wiosny. Niektóre szkoły rezygnują tego dnia z zajęć i organizują konkursy i zabawy lub wyjścia do kina. Większa część młodzieży woli jednak spędzić ten dzień bez obecności nauczycieli, w gronie kolegów.

NARODZINY I ŚMIERĆ MARZANNY

Od XIX wieku zwyczaj ten stopniowo zmieniał się w zabawę, w której brały udział przede wszystkim dzieci i młodzież. Współcześnie łączymy go z początkiem kalendarzowej wiosny. Obrzęd topienia albo palenia Marzanny (kukła stanowiąca uosobienie zimy) różnił się pewnymi niezbyt ważnymi szczegółami w zależności od regionu Polski. Do dziś jego ślady zachowały się w zachodniej i południowo-zachodniej części naszego kraju. Wykonywano ją z wiechcia słomy, okręcano białym płótnem, ozdabiano wstążkami i koralami. Mogła nią być także lalka wykonana z gałganków lub kupiona w sklepie, pod warunkiem, że miała białą sukienkę.

Orszak dzieci niosących gałązki jałowca obchodził z kukłą wszystkie domy we wsi, czasem prosząc o datki. Po drodze podtapiano Marzannę w każdej napotkanej wodzie. Kiedy zapadł zmierzch, przejmowała ją młodzież. Przy zapalonych gałązkach jałowca wyprowadzano ją poza granice wsi, odzierano z ubrania, podpalano i płonącą wrzucano do wody.

Wszystkie czynności wykonywane przez uczestników orszaku, nawet teraz, kiedy jest to tylko zabawa, są obłożone pewnymi zakazami. Nie wolno dotykać pływającej w wodzie kukły, bo uschnie ręka. Należy jak najszybciej odejść z miejsca dokonania „egzekucji”, nie oglądając się za siebie, bo można się rozchorować. Trzeba uważać, by się nie potknąć i nie upaść, bo to oznacza śmierć w ciągu roku.

BUŁKI W KSZTAŁCIE BOCIANICH ŁAP

Bociany powinny wrócić do gniazd najpóźniej 25 marca. Jeśli nie pojawiły się do tego dnia, zapowiadał się nieurodzajny rok. Ptaki te darzono szacunkiem i łączono z pobożnością, czujnością, niewinnością i wiernością. Osoba, która pierwsza zobaczyła przylatującego bociana, miała zapewnione szczęście, lecz jeśli siedział – był to zły znak. Zabicie ptaka uważano za grzech śmiertelny.

Ptaki powracające z nieznanych, dalekich stron były najbardziej oczekiwanymi zwiastunami wiosny. Sądzono, że skowronki i jaskółki wybierają na swoje zimowe legowiska miejsca budzące niepokój i niebezpieczne dla człowieka. Wierzono, że skowronki zimują w polu pod miedzą, a jaskółki w stawach i jeziorach. Na powitanie ptaków powracających z ciepłych krajów w Polsce południowo-wschodniej pieczono specjalne bułeczki w kształcie bocianich łap i wkładano je do gniazd.


autor: Justyna Argasińska / 21.03.2010
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz