Wiadomość wydrukowana ze strony twojregion24.pl
autor: Anna Tomczyk / 09.03.2010

Weź odszkodowanie za jazdę po dziurawych drogach

Uszkodziłeś samochód jadąc dziurawą drogą? Zgłoś się do jej właściciela po odszkodowanie. Jak skutecznie ubiegać się o zwrot pieniędzy za szkodę podpowiada Barbara Kasperek z Wydziału Gospodarki Komunalnej stalowowolskiego magistratu.

- Jeśli kierowca chce otrzymać odszkodowanie od zarządcy drogi musi posiadać policyjną notatkę z miejsca zdarzenia - mówi TR24 Kasperek. Po sporządzeniu dokumentacji trzeba dowiedzieć się, kto jest właścicielem drogi, na której doszło do uszkodzenia pojazdu.

Następnie należy wysłać wniosek do prezydenta, zarządu dróg powiatowych, wojewódzkich lub krajowych o wypłatę odszkodowania z tytułu uszkodzenia samochodu z winy zarządcy drogi. Trzeba opisać w nim okoliczności zdarzenia, podać dane ewentualnych świadków i wymienić kwotę żądanego odszkodowania wraz z uzasadnieniem jej wysokości.

KLUCZOWE ZAŁĄCZNIKI

Załącznikiem do pisma powinny być rachunki lub faktury, np. za holowanie auta z miejsca zdarzenia, opinię rzeczoznawcy czy naprawy. - Dołączyć należy także szkic odcinka, na którym doszło do uszkodzenia pojazdu. Poszkodowany powinien także złożyć kopię policyjnej notatki lub zaznaczyć w piśmie, że została sporządzona - podkreśla inspektor z WGK. Wtedy zarządca drogi we własnym zakresie wystąpi do policji o przesłanie dokumentacji. Rozwiązanie to jednak wydłuża czas oczekiwania na odszkodowanie.

- Wszystkie nasze drogi są ubezpieczone, więc prezydent po zapoznaniu się z wnioskiem przesyła go wraz z załącznikami do firmy ubezpieczeniowej - mówi Kasperek. - Jeśli wszystko jest jasne dla ubezpieczyciela reszta procedury, czyli m.in. wypłata odszkodowania, dokumentacja czy oględziny pojazdu odbywają się już poza nami - dodaje.

Jeżeli jednak firma ma jakieś zastrzeżenia zwraca się po opinię do jednostki odpowiedzialnej za utrzymanie danej drogi. - To częsta praktyka - podkreśla Kasperek. - Jesteśmy pytani o to czy przyznajemy się do winy, czy dany odcinek faktycznie jest w złym stanie, kiedy był ostatnio remontowany i na kiedy planowany jest kolejny remont - wyjaśnia.

DZIURY SĄ, WNIOSKÓW NIE MA

W Stalowej Woli kierowcy nie często korzystają z tego odszkodowania. Urząd miasta przyjmuje średnio jeden wniosek w miesiącu. - W tym roku, do ósmego marca mamy dwa takie zgłoszenia - informuje nas inspektor.

Nie oznacza to jednak, że nie ma dziur. Kierowcy narzekają na zły stan dróg, po których trzeba jeździć slalomem, by nie uszkodzić samochodu. Krzysztof Sznajder z WGK UM zapewnia, że miasto stara się reagować na niebezpieczne uszkodzenia tak szybko jak to możliwe. - Czasami łatamy drogi na zimno, doraźnie na miesiąc lub dwa, by nie stwarzały zagrożenia - mówi Sznajder.

INNE MIASTA MAJĄ GORZEJ

W ubiegłym roku gmina wydała 880 tys. zł na remonty dróg po zimie. W tym roku przeznaczono na ten cel 1,6 mln zł. - W kwocie tej mieszczą się także przebudowy i budowy parkingów oraz chodników - podkreśla inspektor WGK. Tegoroczne łatanie dziur rozpoczęło się tydzień temu, ale trwało tylko dwa dni, ponieważ do miasta wróciła zima. Drogowcy zdążyli naprawić ul. Okulickiego, część ul. Wojska Polskiego, wjazd na wiadukt od strony stacji benzynowej i jedną osiedlową uliczkę.

Sznajder uważa, że stan stalowowolskich dróg nie jest najgorszy biorąc pod uwagę większe miasta, które odwiedza. - Dopóki jeżdżę tylko po Stalowej Woli jestem przygnębiony, ale jak wyjadę do Lublina, Warszawy czy Krakowa to wracam podbudowany, że gdzie indziej jest gorzej - zaznacza.


autor: Anna Tomczyk / 09.03.2010