autor: Aneta Dyka-Urbańska/Monika Stojowska / 12.01.2010
a |a |a

Szpital Powiatowy w Mielcu wspomógł WOŚP

Z pomocą kolumny transportu z mieleckiego szpitala wolontariusze WOŚP trafili w niedzielę do miejscowości, w których dotąd nigdy nie prowadzili kwesty. - To naprawdę strzał w dziesiątkę, tym bardziej, że mieszkańcy nie tylko okazali się bardzo hojni, ale podjęli wolontariuszy niezwykle serdecznie – mówi Przemysław Cynkier ze sztabu WOŚP w ZHP.

Grupa wolontariuszy WOŚP dzięki pomocy mieleckiego szpitala dotarła w niedzielę  nawet do miejscowości, które do tej pory nigdy nie brały udziału w kweście Orkiestry. Na zdj. z Tadeuszem Piekarskim z kolumny transportu w mieleckim szpitalu. Grupa wolontariuszy WOŚP dzięki pomocy mieleckiego szpitala dotarła w niedzielę nawet do miejscowości, które do tej pory nigdy nie brały udziału w kweście Orkiestry. Na zdj. z Tadeuszem Piekarskim z kolumny transportu w mieleckim szpitalu.
fot. Aneta Dyka-Urbańska +

Jak mówi Leszek Kołacz, dyrektor Szpitala Powiatowego w Mielcu, pomoc w rozwożeniu wolontariuszy, którą zaoferowała placówka to także podziękowanie Orkiestrze. – Jesteśmy beneficjentami tej akcji od lat. Korzystają na niej nasi pacjenci. Im więcej pieniędzy pojawi się w puszkach, tym więcej dobrego zostanie zrobione, również dla mieszkańców naszego powiatu. A to, że tego typu pomoc okazała się tak bardzo potrzebna a pomysł był trafiony, bardzo nas cieszy – nie kryje dyrektor.

W KAŻDYM MIEJSCU

Przemysław Cynkier podkreśla, że do tej pory na „orkiestrowej” mapie powiatu widniały białe plamy, które z powodów technicznych trudno było zapełnić. Sztab nie dysponował środkami transportu i kierowcami o takim doświadczeniu i umiejętnościach, by sprawnie radzić sobie w niełatwych, zimowych warunkach drogowych. – Ekipa szpitalna rozwiązała ten problem i to w naprawdę imponujący sposób. Właśnie w tych małych miejscowościach w niedzielę do puszek trafiały znaczące sumy,  a wolontariusze usłyszeli wiele ciepłych słów. To dobrze rokuje na kolejne lata, w których zapewne też zechcą się zaangażować w zbiórkę – podkreśla Przemysław Cynkier.

NIEZWYKŁY KLIMAT

W powiat ruszyły w niedzielę dwa busy, które jednorazowo zabierały w trasę 7-8 wolontariuszy. Pracujący w szpitalu kierowcy: Tadeusz Piekarski i Józef Latawiec, podkreślają, że dzień pod znakiem WOŚP okazał się niesamowity. Mimo, że pracowali od 7.00 do 20.00, a podróżowanie po wielu wsiach nie należało do łatwych, nie czuli zmęczenia. – Często do naszych grupek podchodzili mieszkańcy i tak jak np. w Dulczy czy w Kosowach zapraszali na herbatę i ciasto, chwili młodzież – mówi Józef Latawiec. – Nie obyło się bez drobnych problemów, bo w którymś momencie auto utknęło w zaspie, ale natychmiast pojawiła się pomoc i wspólnie poradziliśmy sobie z kłopotem  – docenia Tadeusz Piekarski.

WSPÓLNY JĘZYK

Zdaniem Przemysława Cynkiera, nie bez znaczenia było też podejście pracowników szpitala do młodych wolontariuszy. – Świetnie się z nimi rozumieli, pomagali w kwestiach organizacyjnych, strategicznych, nie brakowało im poczucia humoru, co młodzież doceniła, podobnie jak nasz sztab – zaznacza.


autor: Aneta Dyka-Urbańska/Monika Stojowska / 12.01.2010
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz