autor: Aneta Dyka-Urbańska / 08.07.2010
a |a |a

Szpital Powiatowy w Mielcu dla Bagandou

Jeden z magazynów mieleckiego szpitala cały czas zapełnia się sprzętem medycznym, zabawkami, ale także odzieżą (w tym bielizną operacyjną), kołdrami, kocami i meblami szpitalnymi. To dary przygotowywane dla szpitala w Bagandou w Republice Środkowoafrykańskiej. O pomoc dla tej placówki zwróciła się Inicjatywa Młodzi Misjom diecezji tarnowskiej.

Sprzęt przeznaczony dla szpitala w Bagadou Sprzęt przeznaczony dla szpitala w Bagadou
fot. Aneta Dyka-Urbańska +

Jak mówi Elżbieta Wryk, dyrektor placówki w Afryce, świecka misjonarka z Tarnowa, potrzeby jej szpitala są ogromne. W miesiącu diagnozuje się około 350 osób, a około 100-150 hospitalizuje. Ponad połowa pacjentów to dzieci do 5 roku życia.
– Wykonuje się u nas proste operacje, np. przepuklin, i cesarskie cięcia. Robi je odpowiednik naszego felczera, bo oczywiście w tamtych stronach o wykwalifikowanego i doświadczonego chirurga jest bardzo trudno. Na szczęście komplikacji i powikłań jest mało, dlatego też ten system się sprawdza. Nasz personel to jedna dyplomowana pielęgniarka świecka, dyplomowana pielęgniarka-siostra zakonna, jedna położna po 2-letnim kursie i ośmiu miejscowych pielęgniarzy, którzy uczyli się zawodu w praktyce, przy chorych. Niemniej jednak naprawdę radzą sobie bardzo dobrze, działają sprawnie, są dla mieszkańców ratunkiem i często jedyną nadzieją na zdrowie lub życie – tłumaczy misjonarka.

Dyrektor dodaje, że ceny usług medycznych w szpitalu w Bagandou są niezwykle konkurencyjne w tamtym rejonie, a ponadto dla Pigmejów, czyli najbiedniejszej grupy ludzi, jest wyznaczona symboliczna opłata w wysokości 50 gr., która nigdy nie wrasta - niezależnie od tego, jak długo przebywają w szpitalu, czy przechodzą operację, jakie i jak długo przyjmują leki. Bywa, że opłata w ogóle nie wpływa.

To sam środek dżungli, miejsce, w którym możliwości rozwijania placówki są niezwykle ograniczone. Misjonarka zwróciła się o pomoc do diecezji tarnowskiej, która odpowiedziała projektem BEAFRIKA.(Beafrika to nazwa Republiki Środkowoafrykańskiej w języku sango, znaczy "Serce Afryki"). Koordynuje go Inicjatywa Młodzi Misjom działająca w ramach Diecezjalnego Dzieła Misyjnego, które wspiera tarnowskich misjonarzy pracujących nie tylko w Afryce, ale także w Ameryce Południowej oraz Kazachstanie. – Kiedy zastanawialiśmy się kogo poprosić o pomoc, ksiądz biskup od razu wskazał m.in. szpital w Mielcu, jako bardzo otwarty na pacjentów, na potrzebujących, z energiczną dyrekcją i personelem. Teraz obejrzałem to, co dyrektor Leszek Kołacz wraz ze swoimi pracownikami zgromadził w magazynie z myślą o szpitalu w Bagadou i jestem pod wielkim wrażeniem, ale też chyba mogę mówić o pewnym zaskoczeniu – mówi ks. Andrzej Augustyn, koordynator projektu BEAFRIKA 2010.

Z Mielca do Afryki pojadą m.in. aparaty EKG, kardiomonitory, audiometr, lampy bakteriobójcze, łóżka, kule ortopedyczne, wagi, kozetki, a nawet komputery i monitory. – Nasz szpital się rozwija, stosuje najnowocześniejsze rozwiązania, które w naszym kraju już stają się standardem. Wypierają one technikę sprzed lat. Wchodzą też pewne przepisy, które wymuszają wymianę sprzętu. Jednak ten, który musimy wycofać, choć nie jest najnowocześniejszy, wciąż jest sprawny – mówi Leszek Kołacz, dyrektor mieleckiego szpitala. - Przejrzeliśmy go, przygotowaliśmy, czyli np. w lampach wymieniliśmy żarówki, bo nie chcemy przekazywać rzeczy niesprawnych, bardzo zniszczonych czy niekompletnych. Ten sprzęt, choć u nas nie mają już racji bytu, będą długo i dobrze służyć szpitalowi w Afryce.


autor: Aneta Dyka-Urbańska / 08.07.2010
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz