autor: Anna Tomczyk / 26.10.2009
a |a |a

Poznaj swojego rektora: Janusz Bek z Wyższej Szkoły Ekonomicznej

Rozmową z rektorem Wyższej Szkoły Ekonomicznej w  Stalowej Woli, Januszem Bekiem rozpoczynamy cykl prezentacji  sylwetek rektorów i dziekanów szkół wyższych z naszego regionu. Dzięki tej akcji dowiecie się jakimi są ludźmi, czym się interesują poza uczelnią i co sądzą na temat swoich studentów.  Każdy z was może wysłać na adres redakcji pytania do swojego rektora lub dziekana - my im je na pewno zadamy! Najlepsze będą nagrodzone.

Rektor WSE Janusz Bek Rektor WSE Janusz Bek
fot. Anna Tomczyk +

TR24: Na co dzień sprawuje Pan funkcję rektora Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Stalowej Woli. A czym interesuje się Pan prywatnie?

Janusz Bek: Spektrum moich zainteresowań jest dość duże. Warszawa dawała mi większe możliwości korzystania z teatru, opery czy koncertów. Jestem jednak mile zaskoczony. Ostatnio w MDK odbył się benefis Konrada Mastyły. Przy okazji przypomniała mi się moja młodość, bo studiowałem w Krakowie i bywałem często w „Piwnicy pod Baranami”, a nawet mieszkałem w jednym akademiku z Markiem Grechutą. Sam lubię amatorsko czasami pośpiewać. Interesuję się kulturą wschodnią. Moja żona pochodzi z Kazachstanu. Poza tym pracowałem tam dłuższy czas. Staram się także chłonąć to, co przynosi rynek, jednak nie za bardzo zachwycam się muzyką nowoczesną. Lubię czytać, głównie klasykę. Ostatnio niestety nie mam zbyt dużo czasu na nic oprócz literatury fachowej. Staram się jednak odrywać od tego czasem. Kiedyś w młodości uprawiałem sport. Zajmowałem się zawodniczo narciarstwem w Iwoniczu Zdroju. Byłem zawodnikiem Górnika Iwonicz. Później przyszły studia i inne obowiązki. Teraz przybyło lat i kilogramów, ale zainteresowanie sportem pozostało.

TR24: Czyli w życiu naukowca jest czas na rozrywkę, czy go nie ma?


Janusz Bek: Gdybym nie miał czasu na rozrywkę to moje życie nie byłoby pełne. Zawsze tłumaczę moim studentom, że studia to nie tylko nauka, ale także sport i kultura. Dlatego realizujemy wiele różnego rodzaju programów np. „Ekonomia w kulturze, kultura w ekonomii” z Akademią Komercyjną we Lwowie. Ostatnio nasi studenci byli na międzynarodowych warsztatach na Zakarpaciu. Sprzyja to nawiązywaniu kontaktów, poznawaniu się i pomaga w wszechstronnym rozwijaniu studentów. Myślę, że to przyda się później im w życiu.

TR24: Jak podoba się Panu nowa funkcja i miasto?


Janusz Bek: To spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Nie spodziewałem się tego, że będę tutaj rektorem. Wcześniej byłem prorektorem przez dwie kadencje, jedną dziekanem. Rektorstwo zamyka pewien okres w moim życiu. Powrót do Stalowej Woli przeżywam dość emocjonalnie, ponieważ jako absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej, Wydziału Elektrycznego, zaczynałem tu swoją pierwszą pracę w Elektrowni Stalowa Wola jako młody inżynier. Wracają wspomnienia. Miło mi, że mogłem wrócić do miasta, które jest dość prężnym ośrodkiem. Pamiętam, że jak przyjechałem trzydzieści parę lat temu tutaj to Stalowa Wola wyglądała zupełnie inaczej. Przestrzeń między dzielnicą Rozwadów czy Niskiem była pusta, a teraz jest zabudowana. Stalowa Wola się rozwija i to człowieka raduje. Ważne jednak żeby ludzie mieli pracę. Dlatego my, jako uczelnia staramy się wychodzić naprzeciw młodym, którzy są w gorszej sytuacji niż ich rodzice czy dziadkowie. Dziś trzeba sobie zadawać pytanie wstając rano, co mógłbym robić gdybym stracił pracę?

TR24: Co według Pana jest najważniejsze w pracy ze studentami?


Janusz Bek: Tak, jak w każdym zawodzie, idąc do zawodu nauczyciela akademickiego trzeba lubić młodzież. To nie oznacza, że trzeba zmniejszyć wymagania wobec nich, ale trzeba być wobec nich życzliwym i to jest dewizą naszej uczelni. Do nas przychodzi młodzież bardzo odpowiedzialna i pracowita. Szczególnie ci, którzy wcześniej z różnych względów nie mieli możliwości podjęcia studiów. Gorzej jest z tymi, którzy przychodzą na studia od razu po szkole średniej. Staramy się dobierać metody kształcenia tak, by pomóc naszym studentom, którzy w dużej mierze oprócz studiów mają jeszcze prace i rodzinę. To duży wysiłek. Tym bardziej, że na naszej uczelni nie jest tak, że ktoś zapłacił to musi zdać. Ja zawsze tłumaczę studentom, nawet już po pierwszym roku jeśli mają jakieś kłopoty, żeby się zastanowili nad tym czy chcą studiować, bo to jest region, w którym się nie przelewa i jeśli ktoś nie jest w stanie studiować, to przecież nie musi. Nie ma takiego obowiązku. Niestety niektórzy studiują nie dla wiedzy, lecz dla papierka. Wierzę jednak, że przyjdzie czas, kiedy ta ilość studentów przełoży się na jakość.

TR24: Jakie są Pana plany na przyszłość związane z uczelnią?

Janusz Bek: Przyszedłem na funkcję rektora w 13 roku działalności uczelni. Nie wiem czy ta „13” będzie pechowa czy szczęśliwa. Zakładam, że będzie szczęśliwa i przyczyni się do dalszego rozwoju szkoły. Najważniejszą sprawą są warunki lokalowe. One decydują o tym, że nie możemy rozwijać się na taką skalę, na jaką byśmy chcieli. Myślimy nad tym, by warunki te polepszyć. Mieliśmy już parę lat temu obiecane przez władze miasta pewne rozwiązanie, ale ktoś nas wyprzedził. Obecnie rozpoczęliśmy pewne działania i myślę, że niedługo je sfinalizujemy, ponieważ dla nas jest to „być albo nie być”. Jeśli będziemy mieć warunki lokalowe to przyspieszy się proces uzyskania przez uczelnie uprawnień do prowadzenia studiów magisterskich. Wtedy ranga szkoły by wzrosła, a studenci mieliby możliwość kontynuowania nauki na studiach drugiego stopnia na miejscu. Wszystko jednak jest uzależnione od warunków lokalowych i wzmocnienia kadry. Musimy wprowadzić więcej samodzielnych pracowników. Mocny akcent kładę też na rozwój studiów podyplomowych, ponieważ wiedza się nie starzeje. Liczę na to, że na te studia będą przychodzić nasi absolwenci sprzed lat. W tej chwili uruchamiamy pięć specjalności podyplomowych. Chcemy wystąpić o środki pomocowe z UE, aby opłaty za studia podyplomowe były mniejsze.

TR24: Czego rektor życzy swoim studentom?


Janusz Bek: Przede wszystkim wytrwałości. Jak w tej studenckiej piosence „radujmy się póki jesteśmy młodzi”, aby studiując w tej szkole podwyższali swoje kwalifikacje, przygotowali się do życia, a później dobrze funkcjonowali na rynku pracy i żeby ten okres studiów nie był dla nich tylko czasem nauki, ale by korzystali także z innych możliwości jakie oferuje im uczelnia i miasto.


autor: Anna Tomczyk / 26.10.2009
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz