autor: Anna Tomczyk / 27.05.2010
a |a |a

Stalowa Wola: nikt nie dba o lasek w centrum miasta

- Jeszcze kilka miesięcy temu prezydent walczył o to miejsce, zakładał sprawy w sądzie, a dziś w osiedlowym lasku leży pełno puszek po piwie, butelek po wódce i opakowań po papierosach. Nikt o to nie dba – mówi  TR24 oburzona pani Renata, mieszkanka osiedla Młodynie w Stalowej Woli.

Czy młodyński lasek znów będzie czysty i bezpieczny? Czy młodyński lasek znów będzie czysty i bezpieczny?
fot. Anna Tomczyk +

Przypomnijmy, że pod koniec lutego ubiegłego roku w lasku na „Kokoszej Górce” postawiono i poświęcono krzyż pod budowę osiedlowego kościoła. Od początku pomysł ten nie podobał się Andrzejowi Szlęzakowi, prezydentowi miasta, który mówił, że teren ten nie jest przeznaczony pod budowę czegokolwiek.

Przeciwni pomysłowi kurii mieszkańcy os. Młodynie powtarzali, że lasek jest jedynym zielonym terenem w ich okolicy, gdzie mogą bawić się dzieci i nie chcą oddawać go Kościołowi. - Część lasku przyległa bezpośrednio do ulicy wygląda na czystą, choć można tam niechcący wdepnąć w to i owo, ponieważ właściciele psów nie potrafią sprzątać po swoich pupilach niestety – podkreśla mieszkanka osiedla. – Najbardziej bulwersujące jest jednak to, co można znaleźć w jego drugiej części, idąc w kierunku szkolnego boiska. Leży tam pełno butelek, puszek, papierów. Proszę się przejść i zobaczyć – proponuje pani Renata.

AKCJA „SPRZĄTANIE”

Skorzystaliśmy z tej propozycji. We wskazanym przez panią Renatę miejscu znajdujemy nie tylko butelki, puszki i opakowania po papierosach. Oprócz nich widzimy m.in. podarte ubrania, poszarpane gazety, słoik z ogórkami, pełno kapsli z butelek po piwie i tanim winie oraz potłuczone szkło. - Jeśli ktoś nadal uważa, że to miejsce osiedlowej rekreacji odpowiednie do zabawy dla dzieci to się chyba z głupim na rozum pozamieniał – kwituje mieszkanka osiedla.

Miejsce faktycznie nie wygląda ani na bezpieczne ani zachęcające. Widać, że służy za osiedlową toaletę dla psów i miejsce alkoholowych spotkań „pod chmurką”. Kiedy robimy zdjęcia, koło pnia w pobliżu szkolnego ogrodzenia zatrzymuje się trzech chłopaków. Wyciągają papierosy, otwierają piwo. Jest wtorek, po godzinie 13.00.

W pierwszej kolejności idziemy z interwencją do administracji osiedla. – To jest teren, który przekazaliśmy miastu, co najmniej pięć lat temu i to urząd miasta odpowiada za porządek tam – informuje nas Bogdan Wojtala z Administracji Mieszkaniowej nr 1, do której należy m.in. os. Młodynie. – Z tego, co wiem miasto tam sprząta na zasadzie różnych akcji także nie jest to tak, że nic nie robi w tym temacie – dodaje kierownik AM nr 1.

POLICJA I SZKOŁA POMOGĄ?

Wiedząc, kto odpowiada za porządek w lasku udajemy się do urzędu miasta. – Ten lasek jest okresowo sprzątany, ale trzeba przyznać, że jest trudny w utrzymaniu, ponieważ całe „młodynie” tam siedzą i piją. To dla takich ludzi bardzo atrakcyjny teren, ponieważ jest tam ciemno i daleko od wszystkiego – podkreśla Andrzej Wojtaś, zastępca naczelnika Wydziału Gospodarki Komunalnej. – Nie sprzątamy tam częściej niż na innych terenach zielonych w mieście, ponieważ nie ma to uzasadnienia. Nie jest to teren uczęszczany ani zagospodarowany jako np. plac zabaw – dodaje.

Według zastępcy naczelnika WGK częste sprzątanie jest nieuzasadnione i nie da pożądanego skutku. Lepiej wyeliminować problem niż go ukrywać przed oczami przechodniów.

- Nie wiem, dlaczego policja tam nie działa. Razem z panem prezydentem będziemy rozmawiać z nowym komendantem o wysyłaniu tam regularnych patroli. Niestety nie postawimy tam monitoringu między drzewami, bo kamery i tak nic nie zauważą. Ktoś musi tam wejść i interweniować. Nie mamy już Straży Miejskiej, dlatego musi się tym zająć policja. Mam nadzieję, że się to uda – mówi Wojtaś. - Spróbuję porozmawiać też z dyrektorem Czoporem o tym żeby zaangażować do sprzątania tam młodzież. Może jak część z nich będzie musiała posprzątać po sobie to ich trochę zniechęci. W zamian w ramach nagrody dostaną pieniądze na dofinansowanie ich wyjazdów – informuje zastępca naczelnika.

DROGA REKREACJA

Ze stalowowolskiego magistratu jedziemy na komendę. – Nie docierały do nas sygnały od mieszkańców czy też osób, które w pobliżu lasku mieszkają, że jest to teren zaśmiecany. Powiadomię o tej sprawie kierownika rewiru dzielnicowych, aby przyjrzał się temu – zapewnia nas Andrzej Walczyna, rzecznik prasowy KPP. – Osoby, które zaśmiecają miejsce dostępne dla publiczności podlegają karze za wykroczenie z artykułu 145. Jest to kara grzywny do 500 zł albo nagana. Jeśli natomiast ktoś spożywa alkohol „pod chmurką” czy „pod drzewkiem” w tym wypadku, podlega dodatkowo każe do 500 zł, jeśli przyjmie mandat. Jeżeli tego nie zrobi sprawa kierowana jest do sądu, a tam grzywna sięga nawet pięciu tysięcy zł – informuje Walczyna.


autor: Anna Tomczyk / 27.05.2010
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz