a
a
- Matka, która nie chce lub może podjąć opieki nad własnym dzieckiem, może je zostawić tutaj, nie narażając się na niebezpieczeństwo - mówi ks. Michał Józefczyk.
Na terenie naszej diecezji istnieją dwie tego typu inicjatywy, w Tarnobrzegu i Sandomierzu. Pierwsze okno powstało w lutym przy parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Drugie, utworzone w marcu, znajduje się w budynku sandomierskiego Caritasu przy ulicy Opatowskiej.
Inicjatorem utworzenia tarnobrzeskiego okna życia był ks. Michał Józefczyk, proboszcz. - Matka, która nie chce lub może podjąć opieki nad własnym dzieckiem, ma możliwość pozostawienia go tutaj, nie narażając się na niebezpieczeństwo. Zawsze w takiej sytuacji jest gwarancja anonimowości - mówi TR24 ksiądz. – Okno jest możliwością dla kobiety, nawet tej w bardzo skrajnym położeniu, by mogła stanąć po stronie życia. Jest ono także szansą dla odrzuconego dziecka, bo każde życie chcemy otoczyć troską - dodaje.
Okno jest miejscem bezpiecznym i przyjaznym. Jest ogrzewane, wygodne, wyłożone miękkim kocem. Znajduje się tam również alarm, który natychmiast daje znać o pozostawionym dziecku. Maleństwo musi najpierw zostać przebadane przez lekarza. Po załatwieniu wszystkich formalności wędruje do rodziny lub pary małżeńskiej, która wcześniej zadeklarowała gotowość jego przyjęcia.
Nie są to osoby przypadkowe, lecz całkiem świadome wagi sytuacji. Muszą wcześniej przejść odpowiednią formację, dlatego są dobrze przygotowane. Decydują się na adopcję nawet wówczas, gdy się okaże, że dziecko jest chore lub niepełnosprawne. Procedura adopcyjna w takim przypadku trwa krócej, gdyż matka pozostawiając je w tym miejscu zrzeka się automatycznie praw do niego.
Dotąd w żadnym z okien nie pojawił się jeszcze noworodek. - Możemy jedynie wyrazić radość, że na razie nie było takiej sytuacji. Jest to pozytywny przejaw, jesteśmy jednak w każdym momencie przygotowani na taką ewentualność - mówi w rozmowie z TR24 ks. Bogdan Pitucha, dyrektor sandomierskiego Caritas. – Zdarzały się też przykre sytuacje, kiedy robiono głupie żarty, zabierano kocyki, kradziono leżanki. Wandalizm niestety nie omija też takich miejsc - dodaje.
W Tarnobrzegu też dochodziło nieraz do podobnych sytuacji. - Głupota zawsze się zdarza. Ktoś nieodpowiedzialny przechodzi obok, może pod wpływem alkoholu - wtedy robi takie żarty. Zdarzyło się, że trzeba było biec do okna, nawet w środku nocy, i okazało się, że jest to fałszywy alarm - przyznaje ks. Józefczyk.
Te dwie inicjatywy są owocem tegorocznego hasła duszpasterskiego „Otoczmy troską życie”. Stało się ono inspiracją dla wielu innych diecezji, które również zaangażowały się w misję ratowania zagrożonego życia dzieci. Tarnobrzeg był czwartym z kolei miastem w kraju, gdzie takie dzieło powstało. Pierwszym był Kraków, który udostępnił „okno życia” w 2006 roku. Obecnie istnieje ich już wiele w innych miastach Polski.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS