a
a
Rzeczy, które wydają się być nikomu niepotrzebne, tutaj znajdą swoje zastosowanie.
Jak podkreśla rzecznik prasowy policji Andrzej Walczyna, namówienie bezdomnych, by poszli do noclegowni jest niezwykle trudne. - Kiedyś dostaliśmy zgłoszenie, że w baraku przebywa mężczyzna z gnijącą ręką. Jak weszliśmy do jego miejsca pobytu, cofnął nas smród. Mężczyzna okaleczył się w trakcie zbierania złomu. Ranę okręcał czym się dało - brudnymi szmatami i papierami. Wdało się zakażenie. W szpitalu pielęgniarki, żeby go opatrzyć musiały najpierw usuwać ten papier z rany, który zrobił się twardy jak gips - wspomina policjant.
Salon zbity z drzwi od toalet to przedsionek altanki, kuchnia zrobiona ze starej szklarni, sypialnia utworzona z brudnych porozrzucanych kołder - tak wygląda M2 dwóch bezdomnych braci, mieszkających na stalowowolskich działkach. Od złego chroni ich powieszony przed wejściem drewniany różaniec. Łazienka mieści się z tyłu - za wannę służy ogromny zardzewiały pojemnik z zimną wodą. Mężczyźni gotują w dwóch niewielkich garnkach, na małym zniszczonym grillu. W szklarni wisi pranie. Taczki, stare monety, świecznik, plastikowe miski i stare książki - na ich podwórku można znaleźć wszystko to, co dla innych jest już niepotrzebne. Kiedyś mieli dość duże mieszkanie, sprzedali je i wybrali „wiejskie życie” - na działkach z dala od tłoku miasta.
W baraku przy stalowowolskiej obwodnicy mieszka niski mężczyzna z rudą brodą sięgającą już pod przepite oczy. Śmieci, gruba warstwa brudu i okropny zapach - tak można opisać jego lokum. On sam, choć podpity, jest miły i kulturalny. Na pożegnanie próbuje pocałować mnie w rękę. Obiecuje, że pójdzie do schroniska. - Teraz tak mówi, jutro nie będzie pamiętał - mówi Walczyna.
Felek zagospodarował sobie piwnicę w domu jednorodzinnym. Żeby tam trafić, trzeba uważać, by nie poślizgnąć się na błocie. Jest szczęściarzem - ma ciepło, bo ogrzewa pomieszczenie piecykiem. Zamiast mebli wszędzie leżą śmieci. Felek mieszka z kurami wśród ich odchodów. Jego zdaniem, wszystko jest jednak w porządku. Przepada za gośćmi - przychodzą do niego nocować inni bezdomni. - Noclegownia w Stalowej Woli już jest - żartują policjanci.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS