autor: Anna Tomczyk / 02.07.2009
a |a |a

Młodyńska kapliczka niezgody

Obraźliwe napisy i malowidła, podpalenie maryjnego sztandaru i obrzucanie petardami – to tylko niektóre z form protestu przeciwników budowy kościoła na stalowowolskim osiedlu Młodynie. Radny – Andrzej Gargaś powiedział niedawno, że wszelkie propozycje zagęszczania zabudowań wywołują oburzenie - i nie mylił się, tylko, że w tym przypadku przekroczono wszelkie granice.

Dlaczego na wandalizm i obrazę uczuć religijnych nie reaguje prezydent i policja? Dlaczego na wandalizm i obrazę uczuć religijnych nie reaguje prezydent i policja?
fot. Anna Tomczyk +

Kiedy w młodyńskim lasku stanął krzyż było dość spokojnie. Wojna na słowa i argumenty toczyła się między przedstawicielami Kościoła – bp. Edwardem Frankowskim i ks. dziekanem Jerzym Warchołem, a prezydentem miasta – Andrzejem Szlęzakiem. Poszło o tzw. konflikt interesów. Kuria Sandomierska chce postawić w lasku na os. Młodynie kościół zgodnie z planami sprzed 20 lat, ale prezydent wolałby inaczej zagospodarować ten teren.

ZACZĘŁO SIĘ DZIAĆ

Pierwszego czerwca kuria dolała oliwy do ognia. W lasku obok krzyża poświęconego pod budowę kościoła stanęła prowizoryczna kapliczka, w której bp Frankowski odprawił mszę świętą z okazji wizyty obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Już w czasie budowy kapliczki, która trwała od porannych godzin do południa, było wiadomo, że mieszkańcy osiedla nie dadzą jej tam spokojnie stać. Bezpośrednio przed mszą na tłum wiernych spadł deszcz petard. W czasie nabożeństwa mężczyzna wyrzucił przez balkon z czwartego piętra obraz z wizerunkiem Matki Bożej. Minęło raptem kilka dni, a na ścianach prowizorycznej budowli pojawił się obraźliwy napis – „CH.W.D.P. JP” z jednej strony, a z drugiej rysunek przedstawiający męskie genitalia.

KOLEJNY CIOS

Kiedy wiadomość o sprofanowaniu kapliczki dotarła do Sandomierza, bp Frankowski wysłał do wszystkich parafii prośbę o modlitwę wynagradzającą Bogu za zbezczeszczenie i znieważenie stojącego obok krzyża oraz polecił, by po każdej mszy śpiewano suplikacje. Minęło trochę czasu. Temat ucichł. Obraźliwe napisy i obrazek zamalowano, a na wewnętrznej ścianie powieszono fioletowe płótno, na którym zawisł obraz Jezusa Miłosiernego. Do lasku codziennie na modlitwę przychodziło ok. 30 osób. Wojewódzki Inspektor Budowlany uznał, że krzyż stoi w tamtym miejscu legalnie, prezydent zaskarżył tę decyzję do sądu. Z kolei Powiatowy Inspektor Budowlany orzekł, że kapliczka, stoi nielegalnie i zostanie usunięta, jeśli nie zostanie przedstawiony dokument potwierdzający zgodę prezydenta miasta na jej postawienie. Szlęzak nie wypowiadał się w tej sprawie, ale zrobili to po raz kolejny mieszkańcy pobliskich bloków, wypalając dwie ogromne dziury w płótnie zdobiącym ścianę. Po tym incydencie ks. dziekan Jerzy Warchoł poprosił o ściągnięcie obrazu, aby zapobiec jego spaleniu. Płótno pozostało, podobnie jak podpalony sztandar maryjny, oparty o brzozę.

TROCHĘ HISTORII

Kuria podtrzymuje, że w latach 80 władze miasta wystąpiły z pytaniem, gdzie powinna stanąć świątynia dla mającego powstać osiedla. Ówczesny biskup wskazał lasek jako miejsce idealne pod budowę kościoła. Później była już tylko korespondencja, prośby, zapewnienia, ale kuria nie doczekała się ostatecznej decyzji. Kiedy do Sandomierza dotarła wiadomość, że prezydent chce sprzedać lasek firmie, która ma w planach wybudować tam trzy bloki mieszkalne, bp Frankowski postanowił przypomnieć miastu o zobowiązaniu sprzed 20 lat i postawił młodyńskim lasku krzyż.

WSZYSTKO TYLKO NIE KOŚCIÓŁ

Po oficjalnych i ostrych wypowiedziach prezydenta zaczęła się społeczna dyskusja o tym, czy kościół jest potrzebny czy nie. Pojawiły się głosy, że świątynia w tym miejscu to tylko problem wynikający z dzwoniących rano dzwonów i zewnętrznych głośników, które zmuszałyby mieszkańców okolicznych bloków do słuchania przez całą niedzielę modlitw i śpiewów wbrew ich woli. Pojawiały się propozycje na inne, lepsze zagospodarowanie terenu. Mieszkańcy osiedla sąsiadujący z laskiem najchętniej widzieliby tam kolejny plac zabaw dla dzieci, albo po prostu tak jak jest – lasek, który służy psom za toaletę, a miejscowym nieanonimowym alkoholikom za miejsce libacji.


autor: Anna Tomczyk / 02.07.2009
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz