autor: Magdalena Sołtys / 06.10.2009
a |a |a

Marzenie alkoholika: umrzeć trzeźwym

- Zacząłem pić, bo było mi za dobrze. Miałem pracę, pieniądze… Jak chciałem szedłem do banku i po prostu wybierałem je – wspomina Jasiek. Stracił wszystko: żonę, dzieci, dom, zatrudnienie.  Mieszka w stalowowolskim schronisku. Najbardziej tęskni za córkami. Na razie nie chcą się z nim spotkać. - Chcę umrzeć trzeźwy – powtarza sobie każdego dnia.

Jasiek. Jasiek.
fot. Magdalena Sołtys +

- Piłem na umór. W trakcie czteroletniego ciągu alkoholowego miałem tylko dziesięć dni przerwy. Żona miała tego dość. Wzięła ze mną rozwód. Mam dwie córki.  Na własne życzenie straciłem rodzinę –  mówi TR 24 Jasiek spoglądając przez okno schroniska.

Chudy zadbany mężczyzna, od którego czuć woń perfum bierze do ręki zeszyt. Opowiada, jak kiedyś terapeutka kazała mu wypisać na jednej kartce A4 zyski, a na drugiej straty, jakie poniósł przez okres swojego upijania się. Kartka strat była pełna, zysków … pusta.

Na początku nie chciał się przyznać przed samym sobą, że jest alkoholikiem. – Obwiniałem wszystkich, tylko nie siebie. Słowo alkoholik z trudnością przechodziło mi przez gardło – podkreśla. Jak mówi, terapie pomogły mu zrozumieć, że jest chory i taki już pozostanie – Od nawrotu picia dzieli mnie tylko grubość szkła kieliszka. Gdybym sięgnął po niego, nie wyhamowałbym. „Ten jeden” byłby dla mnie teraz dużą ilością, później … nawet wiadro nie wystarczyłoby – dodaje.

KARTKA Z ŻYCIA

Jasiek najbardziej tęskni za córkami. - Próbowałem się z nimi skontaktować, nie chcą jednak mnie znać. Sam sobie wytłumaczyłem, że potrzebują czasu. Muszą zrozumieć, że alkoholizm to choroba – mówi.  - Gdyby teraz stanęły w drzwiach na pewno rozpłakałbym się. Jakieś informacje o mnie do nich na pewno docierają. Zna mnie dużo ludzi. Nie patrzę nawet na rodzinne zdjęcia. To za bardzo boli –  wyznaje mężczyzna.

- Zacząłem pić, bo było mi za dobrze. Miałem prace, pieniądze … Jak chciałem szedłem do banku i po prostu wybierałem je – wspomina Jasiek. Przychodził do domu pijany. W końcu go stracił. Potem gdy miał trochę pieniędzy, jego schronieniem była melina. Jak mówi, były w niej „luksusowe warunki”. Kiedy zabrakło „funduszy” i nie miał za co kupić alkoholu, spał na klatkach schodowych. Podkreśla, że jego mózg był tak nim „nasiąknięty”, że nie istniały dla niego nawet święta. Sprzedaż puszek i złomu, od znajomego – sposobów na zdobycie pieniędzy miał wiele. Zakonnicy ze stalowowolskiego klasztoru śmieją się z niego do dziś, po tym jak powiedział, że to, co od nich dostawał sprzedawał na picie.

CO Z SIEBIE ZROBIŁEŚ?


Pomocną rękę podała mu pracownica opieki socjalnej. Znalazła go pijanego w krzakach na podwórzu jej znajomych. Chodzili razem do szkoły. Jasiek pamięta, że jej pierwsze słowa brzmiały: „Co z siebie zrobiłeś!”. Skierowała go do jej koleżanki, która pracowała w schronisku. Został w nim. Od tamtej chwili upłynęło już sześć lat.

Leczy się do dziś.  Jasiek wspomina, że przez okno pokoju w ośrodku widać było miejsce, gdzie piją jego dawni znajomi. Przychodzili i próbowali częstować go alkoholem. Bezskutecznie. Od 4,5 roku jest trzeźwy. Gdy wstaje z krzesła widać jak trzęsą  się mu nogi. Ma zniszczony układ nerwowy. Ustawia czasami w sklepie piwo na półkach – butelka jednak nie robi już na nim wrażenia. Spotyka się często z przyjaciółmi, których poznał na terapii. Zazwyczaj jadą gdzieś, wynajmują sobie pokój i bawią się.

– Na imprezach wszyscy wokół piją, my zamawiamy lody w pucharkach – uśmiecha się. Pokazuje mi zdjęcia z wesela, na którym ostatnio był. Widać na nich eleganckiego mężczyznę. Jest nim Jasiek. Do Boga modli się codziennie o pogodę ducha i powtarza sobie: „Chcę umrzeć trzeźwy”.


autor: Magdalena Sołtys / 06.10.2009
 
Dodaj komentarz
Komentarze (2)

->
Tak trzymaj Jasiek
|Leszek AA
2009.10.06
21:05
Wiem coś na ten temat bo sam jestem alkoholikiem. Od 14 lat jestem suchy,pomogła mi moja żona i ludzie ze wspólnoty AA. Jestem pełen podziwu dla Jaśka że daje sobie radę po takich przejściach.Ja nie straciłem rodziny ,pracy ale nie dużo brakowało bym też stracił.Osobiście znam Jaśka czasami się spotykamy na różnych spotkaniach ale bez alkoholu . Nie udzielamy rad ale jest takie powiedzenie daj czas czasowi a wszystko się ułoży.Alkohol dla mnie nie istnieje .Pozdrawiam wszystkich AA i do zobaczenia na szlaku.Jasiek tak trzymaj jestem z tobą. LeszekAA.

->
Znam Jasia osobiście i cóż mogę powiedzi...
|seba
2009.10.06
22:39
Znam Jasia osobiście i cóż mogę powiedzieć na jego temat...serdeczny,życzliwy i pogodny człowiek...oby było więcej takich ludzi...pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki :)