autor: Monika Stojowska / 05.02.2010
a |a |a

Ludzie chorzy nie krzyczą o swoje prawa

- Pacjenci, którzy cierpią są pełni pokory. Przyjmują tę szpitalną rzeczywistość bez buntu. Największy hałas wywołuje ten,  który przychodzi  tu ewentualnie na badania i do wszystkich ma pretensje, także on będzie pewno robił sporo zamieszania wokół podpisywania listu otwartego do władz państwa – podkreśla w rozmowie z TR24 Bogdan Pawlak, radiolog.

Coraz więcej pacjentów podpisuje się pod listem otwartym. Coraz więcej pacjentów podpisuje się pod listem otwartym.
fot. MS +

W Tarnobrzeskim szpitalu, apel skierowany do prezydenta i premiera o poszanowanie potrzeb i traktowanie mieszkańca Podkarpacia na równi z pozostałymi Polakami, podpisuje coraz więcej osób. Od wtorku list, który wystosował Komitet "Podkarpackiej Służbie Zdrowia" jest dostępny w placówkach zdrowotnych, urzędzie miasta i redakcjach. Tarnobrzeżanie pomimo, że nie liczą na poprawę sytuacji i nagłą zmianę postępowania NFZ i Ministerstwa Zdrowia,  próbują się solidaryzować.

BEZ NADZIEI

Przed gabinetami specjalistów czeka mnóstwo ludzi. Często na ich twarzach maluje się smutek i ogromne zniechęcenie. - List mnie nie interesuje. Czytałam tylko początek. To nic nie zmieni. Pieniądze i tak pójdą do kieszeni - mów pacjentka. Po chwili zastanowienia, deklaruje się, że zapozna się z treścią. -  Może to i racja, ale nie dowierzam, że ta akcja przyniesie efekt. I tak skończymy w prywatnych gabinetach. Tylko za co… Podpiszę – deklaruje.

POCZATEK REAKCJI

- Pierwszego dnia, kiedy postawiliśmy urnę, do której można wrzucać deklarację, nie było zainteresowania, a ludzie podchodzili z dystansem - mówi TR24 jedna z pielęgniarek. - Z tego, co zaobserwowaliśmy, już w czwartek , coraz więcej osób pytało o list. Musieliśmy dodrukowywać materiały - dodaje. Pani Aneta zdecydowanie popiera pomysł. Mówi, że nie można dyskryminować żadnego człowieka, zwłaszcza w chwili choroby - To niedopuszczalne, co z nami robią. Dziś jestem zdrowa, ale gdy zachoruję, oczekuję tego, by udzielono mi pomocy. Tu chodzi o życie. Dlatego przyłączę się do apelu. Poinformuję też moich najbliższych - podkreśla.

Tarnobrzeżanin, który przysłuchiwał się naszym rozmowom, również zechciał wyrazić sąd. - Nie może tak być, że Podkarpacie, dostaje najmniej środków. Nie dość, że o pracę ciężko, to jeszcze na leczeniu nasz oszukują - dopowiada. Pytamy również pacjentki, która czeka przed gabinetem rentgenowskim. Widać, że cierpi, ale nie przyłączy się do akcji. - Ne wierzę, że się zmieni - twierdzi.

POLSKA A I POLSKA B

A w liście otwartym czytamy: ”Panie Prezydencie, Panie Premierze, czym zasłużyliśmy sobie na taką dyskryminację? Ja i moja rodzina chce jedynie zachowania Konstytucyjnego Prawa do równego tratowania wszystkich obywateli RP. Biedni z Podkarpacia nie mają pieniędzy na leczenie prywatne(…)”.  Z chorobą styka się każdy człowiek, czasami w najmniej spodziewanych momentach. Być może nadejdzie taki, że nie otrzyma pomocy lekarskiej która powinna mu być zapewniona. Ceną jest życie.

Na takie posunięcie zdecydowali się dyrektorzy podkarpackich szpitali, którzy bo interwencji w NFZ i Ministerstwie Zdrowia, nie otrzymali zapewnienia, że stawka 1230 zł przypadająca na pokrycie kosztów leczenia mieszkańca Podkarpacia, wyrówna się z tą , która przysługuje w województwie mazowieckim i wynosi 1610 zł. – Pani minister, Ewa Kopacz wyraźnie podkreśliła, że nie przewiduje ani złotówki więcej na szpitale z naszego regionu, a jej zdanie jest ostateczne – powiedział Wojciech Wąsik, zastępca dyrektora tarnobrzeskiego szpitala.

List można pobrać ze strony internetowej  www.szpitaltbg.pl, a złożyć m.in. w Izbie Przyjęć, w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym oraz do urny w holu obok rejestracji.

 


autor: Monika Stojowska / 05.02.2010
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz