a
a
Wielu z nich przez bezmyślność, brawurę czy alkohol skoczyło na głowę do płytkiej wody, uszkodziło kręgosłup, rdzeń kręgowy i teraz jako niepełnosprawni żyją na wózku. Każdy z nich chciałby odwrócić swój los, by to lekkomyślne, bezsensowne zdarzenie, skok nigdy się nie wydarzyło. Chcieliby być sprawnymi, chodzić, biegać, żyć normalnie itp. ale jest to niemożliwe i nie osiągalne.
Po raz kolejny wracam w okresie wakacyjnym to tego tematu. Dlaczego? Bo sam żyje na wózku od 27 lat, znam cała sytuację, mam to samo uszkodzenie te same problemy mimo, że nie jestem po skoku (wypadek samochodowy przez głupotę innego kierowcy), mam też znajomych, kolegów mieszkających w Tarnobrzegu, w woj. podkarpackim, czy w innych rejonach kraju tzw. skoczków.
Oni właśnie skoczyli do płytkiej wody i nie sprawdzili jej głębokości. Zapytacie, co się później z nimi stało? Po takim skoku i uderzeniu w dno, dochodzi do złamania kręgosłupa szyjnego oraz uszkodzenia rdzenia kręgowego. W wyniku, którego, następuje paraliż nóg i częściowy rąk a w wielu przypadkach nawet całkowite porażenie czterech kończyn, całego ciała lub nawet śmierć.
Czeka ich bardzo długa, ciężka rehabilitacja. Wymagają stałej opieki innych osób gdyż medycyna nie znalazła lekarstwa by te uszkodzenia wyleczyć. Nie ma żadnej innej metody by taką osobę przywrócić z powrotem do pełnej sprawności. Postawić na nogi, odwrócić paraliż, przywrócić czucie ciała. To życiowa tragedia tych młodych ludzi i ich rodzin. Osoby te resztę swojego życia spędzą na wózku inwalidzkim!
Oprócz paraliżu osoby te narażone są na wiele innych schorzeń towarzyszących temu uszkodzeniu i życiu na wózku np. odleżyny, kłopoty z układem krążenia, pęcherzem, nerkami i innymi. Po tego rodzaju wypadkach często wypadają poza nawias życia społecznego - mają trudności z kontynuowaniem nauki, zdobyciem zawodu, pracy. Spotykają się z czymś, z czym dotąd nie mieli styczności, nie zdawali sobie sprawy, że coś takiego istnieje tzn. bariery architektoniczne, komunikacyjne, społeczne.
Dlatego jest jedno mądre wyjście - nie skakać, bo po co ryzykować sprawność, zdrowie i życie. To my mamy wybór! Sami o tym decydujemy.
Wiem, że ludzie skaczą i skakać będą, ale należy zawsze wyeliminować ryzyko "bezmyślnego skoku". Trzeba to robić mądrze i rozważnie. Przede wszystkim myśleć czyli: przed skokiem sprawdzać zawsze głębokość wody, tam gdzie chcemy skakać. Obojętnie czy to jest rzeka, staw, jezioro czy basen. Jeżeli skaczemy to tylko w miejscach strzeżonych. Bez brawury, popisów przed dziewczynami i nie pod wpływem alkoholu.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS