a
a
- Numer ICE wpisany w komórce jest dla ratowników nierzadko wybawieniem z kłopotów - mówi Zbigniew Bober, dyrektor mieleckiego pogotowia.
"ICE" MOŻE URATOWĆ ŻYCIE
ICE to znany już w bardzo wielu krajach skrót od "In Case of Emergency", co znaczy "w nagłym wypadku". Jak zrobić z niego użytek? W książce telefonu komórkowego jako kontakt ICE wpisuje się numer telefonu osoby, z którą ratownik medyczny, strażak lub policjant powinien skontaktować się w razie wypadku. Jeśli takich osób jest kilka, wpisuje sie je pod nazwą "ICE1", "ICE2" itd.
- Chodzi o to, że na miejscu wypadków ratownicy bardzo często mają problem, bo okazuje się, że trzeba się jak najszybciej skontaktować z bliskim pacjenta, a trudno to zrobić, nie mając pojęcia kto go zna najlepiej - tłumaczy dyrektor pogotowia Zbigniew Bober. - A wiedza czy pacjent na coś się leczy, jakie medykamenty przyjmuje, czy jest alergikiem bywa naprawdę cenna. W takim przypadku numer ICE w komórce, która jest nierzadko jedynym przedmiotem, jaki pacjent ma przy sobie, okazałby się wybawieniem z kłopotów - uzupełnia.
Dyrektor dodaje, że przeciwnicy ICE mówią, iż wystarczy, aby ratownik wybrał np. numer żony lub mamy, bądź ostatnio wybierany. - To oczywiście w praktyce często okazuje się nierealne. Bywa, zwłaszcza w przypadku starszych osób, że rodzice nie żyja, żona wpisana jest pod imieniem, nie pod "ż", a ostatnio wybierany numer łączy ratowników z osobą, która o właścicielu telefonu niewiele wie - mówi Bober. - Symbol ICE likwiduje te niejasności. Zaletą tego rozwiąznia jest fakt, że nic nie kosztuje, a może zastosowac je każdy, kto ma komórkę, a dziś to olbrzymia część społeczeństwa. Poza tym, co ważne, gdy jedziemy za granicę w razie wypadku możemy skierować w ten sposób ratowników do osoby nam bliskiej, która dobrze włada językiem angielskim - podkreśla dyrektor.
POSZUKIWANI DAWCY KRWI
Podobnie jest z krwią, która, choć zwykle potrzebna jest nagle i szybko, nie zawsze czeka na pacjenta. - Najpierw ktoś musi ją oddać, a o tym najczęściej zapominamy. Na co dzień nie myśli się o tym, skąd bierze się w bankach krwi, uważamy, że ani nam ani bliskim na pewno nic się nie stanie albo jeżeli nawet, to krew jakoś się znajdzie. Niestety w rzeczywistości takiej pewności nie mamy i wielu pacjentów musi czekać na zabieg, który powinien odbyć się jak najszybciej - nie kryje Zbigniew Bober.
Pogotowie, wraz ze szpitalem, latem zorganizowało akcję propagującą ideę oddawania krwi. Dyrekcja napisała do urzędów, instytucji, zakładów zachęcając pracowników do odwiedzenia stacji krwiodawstwa, a pracodawców do otwartości na tę inicjatywę. Teraz pogotowie będzie o tym przypominać cały rok dzięki ulotkom. - Apel pogotowia ma być impulsem do zadbania o bezpieczeństwo swoje i innych - mówi Bober.
Aby oddać krew wystarczy zjeść śniadanie, wziąć ze sobą dokument tożsamości i zgłosić się np. do budynku przychodni w Mielcu przy ul. Żeromskiego 17 (między 7 a 13 ). Kontakt tel.: 017 583 69 52
„Nikt nie jest doskonały, lecz każdy może zmienić się na lepsze.”
anonim
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS