Wiadomość wydrukowana ze strony twojregion24.pl
autor: Anna Tomczyk / 04.12.2009

Za kulisami Go Rock Festiwal: rozmowa z finalistą - Don't be a poor person

Muzyczne Trio z Katowic oczarowało stalowowolską publiczność, podczas drugich eliminacji Go Rock Festiwal. Dzięki głosom widzów zespół Don't be a poor person przeszedł do finału. Zapraszamy na ich sobotni koncert w MDK. Wcześniej przeczytajcie wywiad!

TR24: Jesteście z Górnego Śląska. Jak dowiedzieliście się o Go Rock Festiwal i co Was tu przyciągnęło?

Ola: Mnie przyciągnęli koledzy z zespołu.

Zbigniew: Mnie zachęcił  Michał.

Michał: Informacje o festiwach odnajduje się przypadkowo. Przegląda się internet, szuka, pyta znajomych czy o czymś ciekawym nie słyszeli. Później wysyła się zgłoszenie i jak  uda się  przejść wstępne eliminacje to przyjeżdża się i gra. Poza tym nigdy nie byliśmy w Stalowej Woli i zainteresowanie nowym miejscem chyba przeważyło. Zawsze chcieliśmy tu przyjechać.

TR24: Żartujecie sobie?

Michał: Nie, poważnie.  Pociągał mnie ten region. Chciałem zawsze tu skręcić jadąc na przykład do Warszawy, ale jakoś  było nie po drodze. Dzięki festiwalowi wreszcie mam okazję tu być. Wizyta ta jest tym bardziej szczególna, że właściwie dzisiejszy koncert to nasz debiut.

TR24: Nie występowaliście nigdzie wcześniej?

Michał: Nie w tym składzie. Wcześniej było nas tylko dwóch. Teraz dołączyła do nas Ola i to pierwszy nasz wspólny koncert.

Ola: Do tej pory nie brałam udziału w takim festiwalu i jest tu bardzo sympatycznie.

TR24: Od dawna się znacie?

Michał: Można powiedzieć, że od miesiąca. Ze Zbigniewem gramy od roku, ale kiedy dwa tygodnie temu skład poszerzył się o Olę, to poznaliśmy się na nowo. Dzięki niej zespół się zmienił. Kiedyś graliśmy muzykę gitarową mocno opartą o elektronikę z podkładami perkusyjnymi z komputera.

Ola: Znamy się bardzo krótko, ale za to intensywnie. Biorąc pod uwagę niedługi czas przygotowań,  to dobrze nam się dziś grało. Oczywiście pojawiły się  błędy, ale to nie o to chodzi. Ważne, że była energia między nami. Bawiłam się rewelacyjnie i za to dziękuję.

TR24: Właśnie, Ola - dziewczyna za perkusją. Skąd pomysł żeby taką drobną dziewczynę posadzić za bębnami?

Ola: Sama się zgłosiłam.

TR24: Dlaczego perkusja? Przecież jest tyle innych instrumentów. Skrzypce, gitara, fortepian i wiele innych...

Ola: W podstawówce grałam na fortepianie, a jako drugi instrument wymarzyłam sobie perkusję. Jednak jedna z babć mówiła, że to nie wypada, by dziewczynka grała na perkusji. Grałam więc na gitarze. Zdałam wszystkie egzaminy na pięć i odłożyłam gitarę w kąt. Później zajmowałam się tańcem i rytmem. W ten sposób okrężną drogą wróciła do mnie perkusja.

TR24: Czy to nie jest zbyt „trudny" instrument dla dziewczyny? Szczególnie takiej drobnej?

Ola: Dla mnie nie ma w tym nic trudnego. Tak jak wspominałam - zajmowałam się wcześniej ruchem, tańcem i dla mnie to jest przełożenie rytmu ciała na instrument.

Michał: W zasadzie można powiedzieć, że Ola jest profesjonalistką  i bardzo dużo się od niej uczymy. Ona podchodzi z trochę innej strony do tworzenia muzyki niż ja i Zbigniew. My zaczynaliśmy w garażu.

Ola: A ja zeszłam do podziemia...

Michał: Gdy zaczyna się w garażu to festiwale są bliższe.

TR24: A teraz pytanie do Michała. O co chodzi z tą maskotką, którą zaprezentowałeś na basie? Pełni jakąś specjalną funkcję, rolę w zespole, poza tym, że przyciąga uwagę?

Michał: Historia maskotki, a właściwie myjki do pleców jest krótka. Znalazłem ją podczas wizyty ze Zbigniewem w sklepie z tanią odzieżą. Okazało się, że nie tylko nieźle się prezentuje na basie, ale także mówi. W pierwotnym założeniu miała nas zapowiadać, ale założyłem ją na gitarę i myślę, że w ten sposób stała się jej integralną częścią.

Zbigniew: Została patronką zespołu.

Michał: Patronem zespołu generalnie jest pies.

Zbigniew: Ogólnie czepiają się nas zwierzęta i warzywa.

TR24: Było o Was, a teraz coś o festiwalu jeszcze. Czy tutaj, za kulisami GO Rock istnieje  rywalizacja między zespołami?

Michał: W życiu. Panuje fantastyczna atmosfera.

TR24: Czyli nie podkładacie sobie wzajemnie nogi, nie cieszycie się, że innym się nie powiodło ani nie rozstrajacie konkurencji gitary w ostatniej chwili?

Zbigniew: Raczej można mówić o stuprocentowej  pomocy.

Michał: Gdy przyjechaliśmy i czekaliśmy na otwarcie, zaczęliśmy rozmawiać między sobą, poszliśmy na wspólny obiad do pizzerii naprzeciwko komendy.

Zbigniew: To taka kryptoreklama będzie.

Michał: Mój wujek ją prowadzi. Panowała bardzo miła atmosfera.

Zbigniew: I było bardzo dobre jedzenie.

Michał: I piwo też. A tak na poważnie, to myślę, że na naszym rynku nie ma czegoś takiego jak wspólnota zespołowa. Zespoły niechętnie ze sobą współpracują. To jest wręcz nienaturalne, że ludzie grający muzykę w Polsce nawiązują ze sobą kontakt i chcą razem zrobić coś wspólnego. Ten festiwal daje nam taką możliwość i przełamuje złe przyzwyczajenia, że każdy sobie.

TR24: Co myślicie o GO Rocku?

Michał: Przede wszystkim świetne zespoły i dobra organizacja. Widać, że nie jest to lokalna impreza domu kultury przygotowana "na kolanie", tylko festiwal zorganizowany na poziomie krajowym. To fajna inicjatywa. Na dobrą sprawę Go Rock nie opiera się na formie konkursowej. Nie gramy za zamkniętymi drzwiami dla jurorów. Ludzie biorą ważny udział i mają znaczenie.

TR24: To jest pierwszy Wasz festiwal tego typu, czy braliście już w czymś takim udział?

Michał: Na początku naszej działalności w 2008 roku koncertowaliśmy na mysłowickim festiwalu, którego zwycięzca pojawił się na Off Festiwalu. Graliśmy w innym składzie i byliśmy wtedy w gronie faworytów. Dostaliśmy nawet dyplom. To jest więc drugie nasze takie zdarzenie w życiu zespołu, a pierwsze w obecnym składzie.

TR24: W ubiegłym tygodniu niektóre grupy  narzekały na publiczność. Mówili, że ludzie nie reagowali i nie było odbicia energii. Jak Wy oceniacie dzisiejszą publiczność?

Michał: Gdy przyjmuje się formę konkursową to bardzo trudno nawiązać porządny kontakt z publicznością. Trzeba pilnować czasu i wszystkich detali, które nie są istotne, gdy gra się koncert na pełnym luzie. Poza tym pomiędzy prezentacjami zespołów dochodzi czas na instalację, ludzie nie znają następnego zespołu, atmosfera się wychładza. Wydaje mi się jednak, że uczestnicy słuchali, a to naprawdę nie jest codzienne zjawisko. Poza tym były brawa i to potwierdza, że zaiskrzyło. Zaobserwowaliśmy, że również podczas koncertów innych zespołów, publiczność reagowała niezwykle żywiołowo.

TR24: I ostatnie pytanie. Kto wygra dzisiejszy półfinał?

Ola: Zanim koledzy odpowiedzą na to pytanie chciałabym powiedzieć, że ogólnie idea konkursu w jakiejkolwiek dziedzinie sztuki w roku 2009 nie ma zasadniczo sensu według mnie. Dlatego nie interesuje mnie to, kto wygra.

Michał: Forma otwartego festiwalu pozwala zaprezentować się zespołom, które są nowe i których ze względu na małą popularność nie zaprasza się na imprezy dużego formatu. Dlatego to okazja, żeby posłuchać młodych kapel.

Zbigniew: Wydaje mi się, że wszyscy tu mają zdrowe podejście do tego. Nie ma czegoś takiego, że „my musimy wygrać". Pomagaliśmy sobie wzajemnie w ustawianiu i ściąganiu sprzętu ze sceny, poznaliśmy się i umówiliśmy się na wspólne koncerty. Myślę, że to bardziej wartościowe od samego konkursu.

Michał: Myślę, że wszyscy dzisiaj wygramy.

TR24: I tym oto miłym, pozytywnym akcentem skończmy naszą dzisiejszą rozmowę. Dziękuję za poświęcenie czasu. Przy okazji życzę Wam powodzenia i trzymam kciuki.

Życzenia powodzenia od TR24 przydały się, bo niespełna godzinę po zakończeniu wywiadu z Don't be a poor person, okazało się, że decyzją publiczności zespół przeszedł do finału. Redakcja TR24 gratuluje!!! Do zobaczenia w sobotę.


autor: Anna Tomczyk / 04.12.2009