autor: Agnieszka Nycz / 20.02.2010
a |a |a

Trzeba coś robić, żeby nie zwariować – koncert grupy Awariat Nato w Bluess& Rocku (fotoreportaż)

Mieszankę punk rocka, regge i ska z przenikającą nutą akordeonu muzycy z Nowego Sącza zaprezentowali w piątek, w  tarnobrzeskim klubie. Solidny set szybko rozgrzał nielicznie zgromadzoną w lokalu publiczność.

Awariat Nato w Bluess&Rocku Awariat Nato w Bluess&Rocku
fot. Piotr Morawski

dodatkowe zdjęciaZobacz więcej zdjęć w galerii! +

Zespół przemierzył już dziesiątki tysięcy kilometrów dzieląc się na koncertach  z fanami nie tylko zamiłowaniem do muzyki, ale również niekończącymi się pokładami energii. Występowali na jednej scenie z wieloma znaczącymi zespołami m.in. Toy Dolls, KSU, Farben Lehre, Koniec Świata, Vavamuffin i wiele innych. Wygrali Tarnowski Przegląd Zespołów Muzycznych i Festiwal Komin w Chełmku, a w roku 2009 wzięli udział w Szczecińskim Festiwalu GRAMY 2009. – Wszystko co mamy z grania to podróże i świetna zabawa, o zarobku nie mam mowy, gdybyśmy liczyli na pieniądze już dawno musielibyśmy zakończyć działalność – tłumaczą TR24 muzycy. – W Tarnobrzegu gramy na zasadzie „zbicia kosztów”, po prostu było po drodze do Warszawy, gdzie występujemy w sobotę – dodają.

W stałym składzie zespół gra od pięciu lat, wciąż poszukując nowych muzycznych form ekspresji.  – Kiedyś nasze teksty były mocno osadzone w anarchistycznych klimatach, teraz podążamy w łagodniejszą stronę, na co wpływ maja różne bodźce ze świata – wyjaśniają z uśmiechem. – Wciąż jednak nie jest to metafizyka, śpiewamy o rzeczywistości, która nas otacza, interpretację pozostawiając słuchaczom – dodają.


DOROBEK MUZYCZNY

W 2004 r. Awariat Nato wydał swój debiutancki krążek zatytułowany „Warto było chcieć” w niezależnej wytwórni muzycznej Freemind Records. Zimą 2009 r. ukazała się druga płyta zespołu zatytułowana „Droga do…”. Płyty, jak informują muzycy, wydane są własnym kosztem, gdyż żadna z większych wytwórni nie zainteresowała się ich muzyką. – Zdarzyło się, że jednej przeszkadzała nazwa, padła sugestia, żeby ją skrócić do Awariat, podobno lepiej przyswajalnej w radio – opowiadają muzycy. -  Zmiana nazwy nie wchodziła w rachubę, zwłaszcza, że jeden z nas ma ją wydzieraną na plecach i musiałby chyba pumeksem to zedrzeć – dodają ze śmiechem.


autor: Agnieszka Nycz / 20.02.2010
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz