a
a
Satyrbluesowicze mogli zobaczyć wystawy rysowników: Dariusza Łabędzkiego i Andrzeja Lichoty. Artyści pokazali karykatury i krótkometrażowe filmy satyryczne. Swoje zdjęcia zaprezentował tarnobrzeski fotograf Bogdan Myśliwiec. Można było również obejrzeć ekspozycję Krzysztofa Szafrańca – Chicago, na którą składały się fotogramy ukazujące niezwykłość tej światowej stolicy bluesa. Wernisaż dopełniło spotkanie z krakowskim dziennikarzem muzycznym Antonim Krupą. Przedstawił on swoją najnowszą książkę o historii krakowskiego jazzu „Miasto błękitnych nut…”.
DLA FANÓW BLUESA
Część muzyczną festiwalu rozpoczął występ niezwykłego polsko – szwedzkiego duetu – Magdy Piskorczyk i Slidin’Slim. Slidin promował swoją najnowszą płytę, będącą nagraniem z ubiegłorocznego koncertu na Satyrblues.
Mistrzem imprezy okazał się Joscho Stephan uchodzący za najszybszego gitarzystę świata. Publiczność była zachwycona perfekcją techniczną i wirtuozerią jego gry na gitarze akustycznej. Artysta wystąpił z dwoma innymi muzykami: Gunterem Stephenem oraz Maxem Schaffem.
Zwieńczeniem koncertu był występ legendy teksańskiego brzmienia Omara Kenta Dykesa i jego zespołu The Howlers. Artyści zagrali w Polsce po raz pierwszy.
Na Satyrblues nie zabrakło również kabaretu. W tym roku wystąpiła grupa „Kabaret Młodych Panów”. Laureaci PAKA 2007 przedstawili program pt. „Władza”. Jednak nie wszystkim spodobał się typ poczucia humoru prezentowany przez ekipę z Rybnika. - Festiwal był jak co rok świetnie zorganizowany, ale występ kabaretu był przeciętny. Wszystkie skecze były podobne do siebie i widowisko było trochę monotonne - powiedział TR24 jeden z uczestników imprezy.
SWOJSKIE JADŁO
Festiwalowe przerwy były pretekstem do spróbowania regionalnych przysmaków. Na stoisku kulinarnym znalazły się m.in. chleb, smalec i kiszone ogórki.
Organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Uczestnicy imprezy docenili ich zaangażowanie. - Byłam już na 3 edycjach Satyrbluesa. Jak zawsze atmosfera jest wspaniała. Doskonali rysownicy i cudowna muzyka – tutaj czuje się pasję i niezwykły nastrój. Można się i wzruszyć, i pośmiać. Szkoda, że na następne tego typu wydarzenie w okolicy muszę czekać do przyszłego roku. Ale poczekam, bo wiem, że warto - oceniła pani Katarzyna z Sandomierza.
Zapraszamy do galerii foto!
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS