a
a
Coma powstała w czerwcu w 1998 roku z inicjatywy Dominika Witczaka. Po wielu miesiącach poszukiwań ustala się stały skład zespołu: Piotr Rogucki – wokal, Marcin Kobza – gitara, Dominik Witczak – gitara, Rafał Matuszak – gitara, Tomasz Stasiak – perkusja.
Coma jest fenomenem głównie dlatego, że pochodzący z Łodzi zespół nie bał się „zaatakować” publiczności piosenkami trudnymi w odbiorze. A zdawać by się mogło, że młodzi ludzie (to oni głównie chodzą na koncerty) dosyć mają pytań w stylu: „Co poeta miał na myśli?”, to znają ze szkoły. Poezja połączona z naprawdę ostrym graniem - to nie miało prawa się udać. Wedle wszelkich prawideł marketingu zespół winien tkwić w podziemiu muzycznym i to tak głęboko, że mógłby dorabiać na wydobyciu węgla kamiennego. Tymczasem ich teledyski mają na You Tube liczbę wejść porównywalną do tej jaką uzyskują najbardziej promowani wykonawcy polskiego popu.
Przez kilka pierwszych lat działalności zespół był znany wyłącznie słuchaczom sceny niezależnej. Wystarczyło jednak, że „Trójka” dała im szansę i utwór "Spadam" zyskał natychmiast ogromną popularność. I tu rodzą się pytania - czy stało się tak dlatego, że zespół jest znakomity? Czy też wygłodniała rockowa publiczność rzuciła się na pierwszy lepszy kawałek nie traktujący o doniosłej chwili, kiedy rodzi się uczucie, ptak śpiewa i bez (trudno przeczytać, ale za to jaka wymowa) opamiętania kwitnie? Wszystko wskazuje na to, że o popularności „Comy” zadecydowały dwa czynniki. Ich utwory stanowią dobrą pożywkę dla słuchaczy niestroniących od refleksji, niebojących się zmierzyć z metaforami i lubujących się w interpretacyjnych zagadkach. Druga przyczyna tkwi w tym, że większość komercyjnych stacji unika jak ognia utworów o ostrzejszym brzmieniu, przez co zmuszają słuchaczy o ambitniejszym guście do poszukiwania alternatywy.
Inna kwestia, że zespół w tym co robi nie ma dużej konkurencji. Gdyby w naszym kraju pojawiło się co najmniej kilka grup prezentujących zbliżony repertuar i poziom do Comy, każdy z nich zyskałby swoją publiczność. Teraz słuchacz złakniony dobrej muzyki weźmie wszystko, co chociaż trochę nad „poziomy wylata”. I właśnie dla niego Coma jest objawieniem. Nagle okazuje się bowiem, że umysł podarowany przez naturę, a ukształtowany przez studia, jest na coś potrzebny. Od razu wraca ochota do życia. A zadowolony inteligent jak nikt inny potrafi popchnąć nasz kraj ku świetlanej przyszłości. Jak znaleźć pieniądze na wyszukiwanie talentów na miarę Comy? Wystarczy ograniczyć marketingowy bełkot, który stanowi esencje reklam emitowanych w mass mediach. Człowiek, który ma poukładane w głowie, najczęściej ignoruje to zupełnie i ścisza radio, albo wychodzi do drugiego pokoju. A jeżeli chcę naprawdę coś kupić zacznie od poszukiwań w Internecie. I dopiero po wielokrotnym przesłuchaniu danego utworu podejmie decyzję o ewentualnym zakupie.
Mamy w Polsce mnóstwo zdolnej rockowej młodzieży. Jak sprawić by wyszli z artystycznego niebytu? Obciąć pieniądze na reklamy popowych gwiazdek, zwłaszcza, że ich wysokość rzadko przekłada się na efekt marketingowy i przeznaczyć je na programy lansujące młode zespoły. Z tym warunkiem jednak, że telewizyjne show winno mieć taką formułę, aby skupiało się na muzykach, a nie na prowadzących. A uczestnicy muszą mieć szansę na prezentację wyłącznie własnego repertuaru, a nie coverów. Dzięki temu szansa na usłyszenie naprawdę dobrych „kawałków” rockowych w polskim wydaniu, wzrośnie wielokrotnie.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS