autor: Magdalena Sołtys / 12.09.2009
a |a |a

Prawdziwe oblicze wojny - relacja świadka

Henryk Atemborski zaczął walczyć, gdy miał 12 lat. Od dziecka fascynował się bronią, bardzo szybko zdobył umiejętność posługiwania się nią. Doświadczył wydarzeń II wojny światowej, a przeżyciami z niej podzielił się z młodzieżą podczas czwartkowego spotkania w niżańskim Centrum Kultury „Sokół”.

O walce z głodem, upodleniem i śmiercią opowiedział młodzieży Henryk Atemborski. O walce z głodem, upodleniem i śmiercią opowiedział młodzieży Henryk Atemborski.
fot. Magdalena Sołtys +

„Nie damy urwać nawet guzika. Nie damy się Niemcom.” – tak wyrażali swój patriotyzm Polacy, gdy w 1939 r. wkroczyły hitlerowskie wojska. Pomimo ducha walki przygniotła ich przewaga militarna wroga, a przeciwnik wiedział jak upodlić przegranego.

PODŁE WARUNKI

Porucznik wspominał, jak ze współwięźniami wrzucani byli w wagony po świniach. Doskwierał im głód, bo zapas pożywienia wystarczał na trzy dni. W trakcie jazdy, posiłkiem było to, co wrzucili do pociągu rodacy widzący stłoczonych ludzi. Warunki przerażały. Jeńcy potrzeby fizjologiczne załatwiali w słomę.

NA OCZACH ZABIJALI LUDZI

Atemborski pamięta również Żydów przechodzących przez rzekę. Na moście stali Niemcy i rozstrzeliwali starszych ludzi. Ich ciała płynęły wraz z nurtem. Kolejnym obrazem z przeszłości, jaki utkwił porucznikowi w pamięci było bezlistne drzewo. Na jego gałęziach zobaczył, rozszarpane przez wybuch bomby, cząstki ciała ludzkiego. Te drastyczne momenty odzwierciedlają wojnę, inną od tej ukazywanej w filmie- podkreślił Atemborski.

SPRZEDAWAŁ NIEMCOM ABISYNKI

– Spotkała mnie starsza kobieta. Wciskała mi złoty zegarek w zamian za wiadro wody. Nie wziąłem… Zaniosłem je do domu – wspominał porucznik. Aby zarobić pieniądze sprzedawał Niemcom cukinię - abisynkę jako czekoladę. Gdy zobaczył wrzucone na dłoń monety - uciekał. Za to oszustwo zdarzało mu się dostawać od hitlerowców kopniaki. Pomimo to nie rezygnował i próbował w innym miejscu. Weteran wojenny pamięta również wyjątkowy smak krupniku - kaszy ugotowanej na wodzie. Powiedział ponadto, że to właśnie głód nadaje wyraz potrawom.

HISTORIA WCIĄŻ ŻYWA

Gość Niżańskiego Centrum Kultury „Sokół” zaznaczył, że należy szukać wszystkich źródeł historycznych, a zwłaszcza osób, które jeszcze żyją i chcą dać świadectwo przetrwania wojny i okupacji. Podobne zdanie wyraziła organizatorka spotkania upamiętniającego 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej: - Warto zetknąć się z ludżmi, którzy mogą opowiedzieć o trudnym i bolesnym czasie, jak to zrobił porucznik Atemborski- podkreśliła w rozmowie z TR24.


autor: Magdalena Sołtys / 12.09.2009
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz