Inscenizacja w reżyserii Adnrzeja Wilgosza zaprezentowała się w nowym otoczeniu znakomicie. Sylwetki aktorów w półmroku, spowite dymem i zimnym, niebieskim światłem, w połączeniu z grobową muzyką, wyglądały wręcz upiornie. To tylko oprawa, cały klimat budowały bowiem teksty Norwida, Leśmiana, Baczyńskiego, Lieberta, Brandstaettera, Lipskiej i Poświatowskiej.
Wiersze zbierające takie tematy, jak czas, przeszłość i śmierć w jedną całość, zmuszającą widza do zatrzymania się i zastanowienia w dzisiejszym, goniącym wciąż za "czymś", postmodernistycznym świecie. Warto było pójść i "zresetować" się, wyłączyć na moment rozum i pogrążyć w zadumie nad bytem i przemijaniem.