autor: Anna Różańska/Monika Stojowska / 25.11.2009
a |a |a

Niepokorna, charyzmatyczna i wykluczona z telewizji...

- Ja mam  pozakładane szlabany na media. Nie wszędzie, ale mam. I to już trwa od paru lat. Robię coś od czasu do czasu, ale dlatego, że znajomi zaproszą mnie do pewnych programów. Chcę zarobić czasem jakieś pieniądze, ale nie pochwalam seriali. Tam liczy się forsa    i nigdy nie jest się osobowością, nie gra czegoś istotnego – o teatrze, telewizji i prymitywnych ludziach opowiada TR24 Anna Chodakowska.

Anna Chodakowska. Anna Chodakowska.
fot. Andrzej Wilgosz

dodatkowe zdjęciaZobacz więcej zdjęć w galerii! +

Aktorka przyjechała do Tarnobrzega z monodramem „Msza wędrującego” z okazji XXXII Barbórkowej Dramy Teatralnej.

TR24: Jest Pani aktorką o wielkim charyzmacie, utalentowaną, a nie ma Pani w telewizji. Dlaczego?

Anna Chodakowska: Kiedyś byłam, teraz nie. Dlatego, że miałam kilka spraw sądowych z tzw. telewizorami. Oskarżyłam ich słusznie o pewne rzeczy, a oni wytoczyli mi sprawę o zniesławienie i przegrali.

TR24: Teraz został teatr. Na szczęście czy na nieszczęście?

Anna Chodakowska: Został teatr, a telewizja była kiedyś. Myślę, że to nie jest tak dożywotnio, bo ci ludzie odejdą stamtąd kiedyś w cholerę i będzie spokój.

TR24: Czyli w ten sposób została Pani zamknięta jedna z zawodowych ścieżek?

Anna Chodakowska: Ja mam szlabany pozakładane. Nie wszędzie, ale mam. I to już trwa od paru lat. Robię coś od czasu do czasu, a to dlatego, że znajomi zaproszą mnie do pewnych programów. Chcę zarobić czasem pieniądze, ale nie pochwalam seriali. Tam chodzi tylko  o forsę, ale nigdy nie stanowi się osobowości i nie gra czegoś istotnego. To są „nudy na pudy” i strata czasu. Ale i pieniądze, tak trzeba powiedzieć. Gdy w policyjnym serialu trzeba było odegrać jakąś rolę, to robiłam to z przyjemnością, bo mnie bawiło, ale gdy mnie zapraszali do komercyjnych programów, to było wiadomo, że nic z tego nie wyniknie.

TR24: Pani nie wyraziłaby zgody na udział w tego typu produkcjii?

Anna Chodakowska: Nie, bo nie chciałabym być oceniana przez osoby, które pomimo umiejętności   zawodowych, nie powinny zasiadać w jury.

TR24: Nie obawiałaby się Pani sytuacji, że mogłaby Pani takiej postaci coś wypalić?

Anna Chodakowska: To bym jej wypaliła, ale nie tak, żeby mieć od razu sprawę sądową. To często programy na żywo, a oni się boją , że coś powiem.

TR24: Skąd Pani ma w sobie odwagę?

Anna Chodakowska: Wkurzyli mnie. Kiedyś byłam bardzo nieśmiała, ale dzięki temu zawodowi, który uprawiam, kompletnie mi się przestawiło o 180 stopni. Z osoby nieśmiałej stałam się nieskromną, to znaczy jestem pokorna wobec sztuki, ale nie wobec drugiego człowieka, który mi szumi.

TR24: Jest Pani choleryczna?

Anna Chodakowska: Nie. Można mi szumieć do pewnego momentu , ale wtedy szala się przechyla i  odpalam.

TR24: Czy warto wyrażać swoje zdanie tak śmiało?

Anna Chodakowska: Pewno, że warto. Tylko, że potem ma się takie kłopoty jak ja. Bo to jest kłopot. Ja mogłabym grać ciekawe role w teatrze, w telewizji, mimo że tam się rzadko coś nagrywa. Tam jest scena faktu, gdzie niekoniecznie bym się widziała. Ale dwa, trzy lata temu istniały sztuki, w których mogłabym zagrać i mimo propozycji, to nie przechodziło.

TR24: Czy to jest aż tak zablokowane?

Anna Chodakowska: Aż tak. Czasami są programy, do których mnie zapraszają i miałabym coś ciekawego do powiedzenia.  Mimo mojej chęci udziału, nie dochodzą jednak do skutku. To rozbrajające.

TR24: Podobny  problem dotyka również ludzi, którzy chcą coś  zmienić w lokalnych środowiskach. Jak Pani sądzi, dlaczego?

Anna Chodakowska: To wynika z braku zrozumienia i prymitywizmu. Niektórzy ludzie nie rozumieją pewnych rzeczy. Bardzo często radni, choć nie zawsze, są prymitywni. Ludzie nie są na poziomie, oczywiście nie wszyscy, niektórzy są fajni, ale jest ich mało.

TR24:  Czy pamięta Pani serial ”W labiryncie”?

Anna Chodakowska: Wesoło było, dużo lepiej niż teraz. Aktualnie mamy taką fabrykę, że koniec świata. Wtedy człowiek czuł się bardziej osobowo. Mieliśmy księgową na planie, teraz tak nie ma. Grałam czarny charakter, ale mi to odpowiadało. Bardzo lubiłam tę rolę, czułam, że jest dla mnie stworzona.

TR24: Charakterystyczne postacie zapadają ludziom w pamięć. Czy odczuła to Pani na sobie?

Anna Chodakowska: Czarne charaktery w Polsce mają branie. Ja miałam takie powodzenie u mężczyzn, że często krzyczeli za mną na ulicy: Renatko! A ja bym z tobą to nie wiem co...Odpowiadałam: Panie, ja jestem Anna, nie Renata. - A dla mnie to pani jest Renata...dla mnie to pani jest Renata...

TR24:  Aktorka zawód męczący, trudny czy ciekawy?

Anna Chodakowska: Jest męczący na pewno. Wiąże się z dużą energią wydatkowana tak nagle, ale zarazem to super. Czujesz odrodzenie. Jest ci przyjemnie, że się podobało, że ludzie to przyjęli. Od razu pojawia się gotowość na dalej. Uważam, że zawód bardzo fajny w tym sensie, jeżeli się powodzi. Jeżeli nie, to fatalnie i trzeba go zmienić.

TR24: Chętnie Pani przyjeżdża do Tarnobrzega?

Anna Chodakowska: Tak. Tu jest super, macie dobrą knajpę. Stary Browar. Można dobrze zjeść.

TR24: Czy „Msza wędrującego” cieszy się popularnością?

Anna Chodakowska: To zagadka, że po tylu latach nadal przychodzi full ludzi.

TR24: Ciężko jest przy monodramie utrzymać kontakt z widownią?

Anna Chodakowska: Zależy. Jeżeli ludzie rozumieją słowa i jest duże skupienie, to nie. Ale jeśli nie ma skupienia, bo wiele rzeczy przeszkadza lub ktoś został nagoniony tutaj, to ludzie nie wiedzą na czym są. Nie zdają sobie sprawy, że to będzie poezja, tylko myślą, że jakieś głupoty żarty, monologi komediowe. Poza tym większość nie jest przygotowana do odbioru poezji, bo trzeba w życiu coś wcześniej przeczytać, żeby dobrze to zrozumieć.

TR24: Na spektakl przyszli młodzi. Jak pani uważa, jaki tego powód?

Anna Chodakowska: Z młodzieżą spotkałam się już w południe. „Nawsadzałam” im, że za dużo czasu spędzają w internecie, zamiast się rozwijać intelektualnie.

TR24:  Jak pani odbiera tutejszą publiczność?

Anna Chodakowska: Dobrze. Uważam, że była życzliwa. Słuchała w skupieniu, nawet ksiądz, któremu wkładałam w uszy te pogańskie prawdy z dużą satysfakcją…

TR24: Trzeba być odważnym, żeby powiedzieć za Stachurą „iść w imię słońca”, a nie Boga. Czy takie słowa przeszłyby przez Pani usta również prywatnie, poza sceną?

Anna Chodakowska: Tak. Oczywiście. Miałabym odwagę. Ja w ogóle niestety jestem w konfliktach z różnymi ludźmi z powodu mojej odwagi.


autor: Anna Różańska/Monika Stojowska / 25.11.2009
 
Dodaj komentarz
Komentarze (1)

->
Uwielbiam ją, jako artystę, jako człowie...
|BEATA
2009.11.26
10:50
Uwielbiam ją, jako artystę, jako człowieka, jako kobietę.