TR24: W wierszu „Teraz wiem” piszesz: „Teraz wiem jak wygląda raj” - co jest dla Ciebie tym rajem? Sądzisz, że w tym świecie pełnym egoizmu i przemocy można go znaleźć?
Agata Linek: W tym wierszu rajem dla mnie były krajobrazy, jakie zobaczyłam w Chorwacji w miejscowości Rijeka. Zwłaszcza zapamiętałam obraz mgły nad morzem. Wyglądało to tak jakby niebo połączyło się z wodą. Konkretnego raju jeszcze nie odkryłam. Ale to dobrze, bo dzięki temu jeszcze pisze wiersze. Uważam, że samo poszukiwanie raju nim już jest. Pragnienie odnalezienia go jest już jego namiastką.
TR24: Co Cię najbardziej denerwuje w zachowaniu ludzi?
Agata Linek: Często ludzie są dla siebie okrutni, nawet w tramwaju. Bez powodu potrafią być dla siebie niemili. Nie umiemy się nawzajem zrozumieć. Nie ma w dzisiejszych czasach również czystej rywalizacji. Nawet na studiach jest tzw. wyścig szczurów. Ludzie często obrzucają się na wzajem błotem. Powierzchownie oceniają innych. Po prostu - człowiek człowiekowi wilkiem.
TR24: Wielu młodych stalowowolan wyjeżdża zagranicę. Wyjechałabyś z Polski? Sądzisz, że Stalową Wolę można polubić?
Agata Linek: Nie wyjechałabym. Nie lubię uczyć się obcych języków i słówek. Przyzwyczaiłam się do naszej polskiej mentalności. Nie potrafiłabym się odnaleźć w innym kraju. Stalową da się lubić, wystarczy odrobina chęci. Faktycznie młodzi ludzie nie mają tu dokąd pójść, więc idą na piwo. Nie można jednak narzekać „Ach, ta dzisiejsza młodzież!”, lecz stworzyć miejsca, w których będzie ona mogła się odnaleźć.
TR24: Tomik nosi tytuł „Jesteś elfem?”. Skąd pomysł elfa w wierszach, które mówią o płaczu?
Agata Linek: Na początku studiów bardzo tęskniłam za rodzinnym domem. Kiedyś wracając wieczorem autobusem poczułam, że bardzo chciałabym być w Stalowej Woli. Miałam ochotę płakać, ale było za dużo ludzi. Dlatego napisałam wiersze o tym. Czytałam również wtedy Tolkiena, może dlatego znalazł się w nich również elf. Był to okres, kiedy musiałam nauczyć się wylewać łzy.
TR24: Skąd wzięło się u Ciebie zamiłowanie do poezji?
Agata Linek: Właściwie trudno powiedzieć. W podstawówce byłam w klasie literackiej. Poczułam wtedy, że nawet będąc nastolatkiem można pisać wiersze. Momentu, kiedy poczułam wewnętrzny zapał do poezji, nie pamiętam. Było to bardzo dawno temu.
TR24: Co daje Ci poezja?
Agata Linek: Pisanie wierszy jest dla mnie jak nałóg palenia papierosów. Kiedy mam ochotę biorę kartkę i piszę. Tak samo jak palacz sięga po papierosa. Im dłużej nie piszę, tym więcej wierszy tworzę. Poezja jest odskocznią od rzeczywistości. Pomaga mi przetrwać problemy poprzez przelanie ich na papier. To tak jakbym zwierzyła się przyjaciółce lub wykrzyczała tą złość na głos. Kiedy wiem, że czytają moje wiersze inni, nie czuję się samotna. Przynosi mi to ulgę.
TR24: Wiersze są odzwierciedleniem Ciebie, piszesz o sobie, o swoich problemach?
Agata Linek: Nie zawsze, chociaż ludzie tak właśnie myślą. Czasami piszę o sobie, czasami jako obserwatorka. Wczuwam się również w rolę innych osób, nawet narkomanki.
TR24: Napisałaś wiersz o słynnej bohaterce Francji Joannie d'Arc, dlaczego o niej? Jesteś do niej podobna - twarda i odważna?
Agata Linek: Jestem inna niż ona. Chyba nie miałabym w sobie tyle siły i odwagi, by trwać w swoich przekonaniach. Dlaczego ona? Żyła w czasach, kiedy kobieta była popychadłem. Okazała się twarda. Pokazała, że potrafi walczyć o swoje poglądy, różniące się od tych, które wtedy obowiązywały. Nie bała się nawet najstraszniejszego sposobu śmierci, jakim jest spalenie na stosie.
TR24: Jakie masz plany na przyszłość?
Agata Linek: Chciałabym wydać drugi tomik, skończyć obecne studia i pójść na artyterapię. Chciałabym również mieszkać na wsi, gdzieś w okolicach Stalowej Woli. Lubię wieś, bo wychodzę z domu i wszystkich znam. Żyje się w niej rytmem przyrody.
Wiersz Agaty Linek z nowego tomiku "Śmiech ćmy", który być może ukaże się niebawem:
Rouen
drwale narąbali drzewa
chłopi ułożyli w stos
strażnicy wbili pal na środku
służący utkali linę
kat zapalił pochodnię
czekają
w kościele przed ołtarzem
kardynał na klęczniku
w celi przed zakratowanym oknem
Ona na kamieniach klęczy
za chwilę
wyprowadzą Ją na plac
i w imię Jezusa Chrystusa
zabiją
kardynał rozgrzeszy wszystkich obecnych
w imię Jezusa Chrystusa
dokona samosądu
z nienawiści
z zemsty
ze strachu może też
a jak już ich wszystkich na świecie nie będzie
ktoś nagle powie:
„Ona chyba jednak świętą była!”