autor: Anna Tomczyk / 06.05.2010
a |a |a

Kayah: na scenie odczuwam pewien rodzaj podniecenia (wywiad)

Na scenie odczuwam pewien rodzaj podniecenia, czy wszystko pamiętam… W końcu przecież prowadzę jednocześnie parę innych projektów muzycznych i nieraz mam mętlik w głowie - mówi Kayah w wywiadzie udzielonym TR24 po koncercie w Stalowej Woli.

Zwyczajna, zapracowana, matka, gospodyni, kobieta z problemami, które nie różnią się od problemów codziennych innych pań. Z takimi samymi marzeniami, obawami i przypadłościami - tak mówi o sobie prywatnie Katarzyna Rooijens. Zwyczajna, zapracowana, matka, gospodyni, kobieta z problemami, które nie różnią się od problemów codziennych innych pań. Z takimi samymi marzeniami, obawami i przypadłościami - tak mówi o sobie prywatnie Katarzyna Rooijens.
fot. Kayax.net +

TR24: Co Pani myśli o stalowowolskiej publiczności? Sprawdziła się w swojej roli?

Kayah: Koncert był bardzo przyjemny. Naturalnym jest, że zawsze na początku publiczność reaguje nieśmiało, za to potem jest szał J. Uwielbiam obserwować ten schemat. Koncert jest właśnie tak reżyserowany by temperatura rosła, a publiczność miała coraz to więcej odwagi by się bawić. Wraz z trwaniem koncertu ludzie mogą też łatwo się przekonać, że traktujemy ich serio i dajemy z siebie coraz więcej energii. Dla nas publiczność wszędzie ma takie same prawa i bardzo ją szanujemy.

TR24: Czy jest coś, co kojarzy się Pani ze Stalową Wolą?


Jest to miejsce urodzenia paru moich znajomych, stąd wiem, jak się tam żyje, jakie są problemy dnia codziennego, ale i temperamenty mieszkańców. To poczciwe miejsce.

TR24: Sobotni koncert był plenerowy. Często Pani gra takie koncerty?


Kiedy klimat się ociepla, a więc od późnej wiosny do połowy jesieni owszem, gramy głównie koncerty plenerowe. Po długich miesiącach koncertowania z innym, bardziej wymagającym repertuarem w eleganckich salach filharmonii i teatrów, jakim niewątpliwie były trasy koncertowe z materiałem z płyt „Skała“ i „Kayah & Royal Quartet“,  tęskni się za taką formą wypowiedzi, bardziej energetyczną, wręcz taneczną.

TR24: Jakie koncerty lubi Pani najbardziej? Te plenerowe, w hali, kameralne?


Wolę kameralne, bo te pozwalają na bliższe obcowanie z publicznością, dotarcie niemalże do każdego z osobna, są intymne, ale i na wyższym intelektualnym poziomie. Koncerty plenerowe rządzą się innym prawem. Tu trzeba działać szybko i nieco efekciarsko. Ale ponieważ mam ogromny temperament, dobrze czuję się i na takiej scenie.

TR24: Czy wychodząc na scenę ma Pani jeszcze tremę?


Może nie jest to trema, ale pewien rodzaj niepewności, z kim mam dziś do czynienia, czy to publiczność inteligentna, umiejąca nawiązać dialog, czy to sympatyczni ludzie itd. To także pewien rodzaj podniecenia, czy wszystko pamiętam… W końcu przecież prowadzę jednocześnie parę innych projektów muzycznych i nieraz mam mętlik w głowie.

TR24: Jest Pani w trakcie trasy promującej płytę „Kayah & Royal Quartet”. Występowała Pani już z tym kwartetem w 2008 roku na festiwalu „Kwartesencja”. Wtedy została Pani zaproszona do współpracy. Kto tym razem wpadł na pomysł nagrania wspólnej płyty?

Był to pomysł Kwartetu. Miała to być jednorazowa przygoda właśnie związana z koncertem w ramach tego festiwalu, ale koncert spotkał się z takim przyjęciem, że zapoczątkowało to dalsze koncerty, a w rezultacie naszą wspólną płytę.

TR24: Dlaczego spośród swojego całego dorobku wybrała Pani właśnie te piosenki na tą niesamowitą płytę?


Wyboru piosenek także dokonał Kwartet. Kluczem było zebranie jak najbardziej emocjonalnch piosenek, dalekich wręcz od przebojów, adresowanych do wrażliwych i inteligentnych odbiorców. Piosenek, które na ogół w tej pogoni za przebojem marginalnie tkwiły gdzieś w tle historii moich płyt. Dzięki nowym aranżacjom dostały drugie życie, ale i często nowe dobitniejsze znaczenie.

TR24: Długo trwały przygotowania i nagrania?

Zanim weszliśmy do studia zagraliśmy kilkanaście koncetów, a same nagrania trwały jedynie 3 dni.

TR24: Jest Pani z pewnością bardzo zapracowaną osobą. Niedawno obchodziliśmy Światowy Dzień Książki. Znajduje Pani czas na czytanie książek?

Oweszem, choć nie jest to łatwe. Spać chodzę bardzo późno i nieraz zwyczajnie już nie mam na czytanie siły. Za to podróżowanie na koncerty i długie przebywanie w samochodzie, jak najbardziej temu sprzyja.

TR24: Co Pani ostatnio czytała?

Ostatnio przeczytałam fascynującą i przeraźliwie smutną historię życia Marii Callas, to nowość na rynku wydawniczym. Polecam serdecznie tę książkę tym co lubią biografie i tym co lubią muzykę klasyczną oraz tym, którzy potrzebują zastrzyku determinacji, by samemu móc dotrzeć do celu.

TR24: I jak wrażenia?

Zawsze po dobrych książkach pozostaje mi żal. Pochłaniam je bowiem tak szybko, że potem mam uczucie pustki.

TR24: W jednym z wywiadów, które czytałam powiedziała Pani, że interesuje się wędkarstwem. Skąd to zainteresowanie?


Mój Boże nie przypominam sobie bym kiedykolwiek coś takiego powiedziała. To chyba jakaś pomyłka. Tym bardziej że wogóle uważam zabijanie dla przyjemności za okrucieństwo. Nie wyobrażam sobie siebie między haczykami a robakami. To musiał być żart.

TR24: W takim razie, jakie są Pani zainteresowania pozamuzyczne?


Owszem, staram się poszerzać swoje horyzonty, interesuję się sztuką i architekturą, uwielbiam podróżować także poznawczo czyli muzealnie, kocham się uczyć języków obcych, studiuję także 4000letnią naukę zwaną Kabbalah, straram się rozwijać duchowo.

TR24: Nawiązując do tytułu wcześniejszej Pani płyty z 2000 roku - jaka jest Kayah?


Jako artystka ciągle się zmieniam, poszukuję nowych form wypowiedzi, sama nie wiem zatem czy jestem przewidywalna.

TR24: A Katarzyna?

Zwyczajna, zapracowana, matka, gospodyni, kobieta z problemami, które nie różnią się od problemów codziennych innych pań. Z takimi samymi marzeniami, obawami i przypadłościami.

TR24: Dziękuję za rozmowę i życzę jak najwięcej radości.


Dziękuję i wzajemnie.


autor: Anna Tomczyk / 06.05.2010
 
Dodaj komentarz
Komentarze (1)

->
Justyna A. Juz pisze dla StalowegoMiasta?
|Donosiciel
2010.05.11
15:16
Justyna A. z portalu twojregion24.pl juz chyba pisze dla stalowegomiasta bo tutaj nic nie dodaje... Wiedzialem ze pewne osoby ja przekabaca.