a
a
TR24: Czy jest Pan związany w jakiś sposób z Tarnobrzegiem?
Jacek Borkowski: Owszem miałem tu piękną dziewczynę. Ale to strasznie dawno było, w czasach kiedy przyjeżdżałem tu z moim teatrem Ateneum. Śliczna dziewczyna, Basia…super.
TR24: Który spektakl z Dramy zapadł Panu w pamięci?
Jacek Borkowski: Wielokrotnie tu występowałem, nawet kilkanaście razy. Przyjeżdżaliśmy z Pornografią, Transatlantykiem, Polonezem, Zemstą… Trochę tego było.
TR24: Jak tarnobrzeżanie odbierali występy ?
Jacek Borkowski: Widownia reagowała fantastycznie. Może to wynikało z tego, że skomasowanie wydarzeń teatralnych powodowało wyzwolenie energii widza oczekującego spotkania ze sztuką, z aktorami. To straszne sympatyczne. Poza tym zatrzymywaliśmy się w zamku w Baranowie Sandomierskim. Poza pracą, którą mieliśmy do wykonania spędzaliśmy też urocze wieczory.
TR24: Zrezygnował Pan z pracy w teatrze?
Jacek Borkowski: W tej chwili na stałe nie gram. Byłem przez 24 lata na etacie. Oczywiście brakuje mi tego, ale po śmierci mojego dyrektora Janusza Warmińskiego , teatr zaczął inaczej działać. To mi przeszkadzało. Alternatywnego miejsca dla siebie nie widzę, i tak naprawdę nieźle się z tym czuję.
TR24:W Tarnobrzegu brakuje teatru, jak ocenia Pan poziom życia kulturalnego?
Jacek Borkowski: Pewno, że brakuje. Generalnie mogę mówić o teatrze w dużych miastach, jak Warszawa, Kraków, Poznań . Tam wpisuje się on w ogólny rytm życia mieszkańców. Jednak małe miejscowości stanowią większość, a stworzenie stałej sceny wiąże się z nieprawdopodobnymi nakładami finansowymi. Być może jakieś władze samorządowe miałyby na to pieniądze, ale trzeba się liczyć z tym, że samo się nie utrzyma. Nawet w Warszawie wspomagają sponsorzy oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Teatr nie jest dochodową działalnością. To wiadomo od Bogusławskiego, który z miłości do niego popadł w długi.
TR24: Czy istnieje jakaś recepta?
Jacek Borkowski: Spektakle musiałyby wejść w krwioobieg społeczności. Ważne jest zawodowstwo. Ale ile razy można byłoby grać to samo, zważając na to, że to mała aglomeracja? W stolicy wystawia się sztukę po 300 razy. Mój rekord to ponad 1000 w „Balu manekinów”.
TR24: Nie nudno?
Jacek Borkowski: Bardzo nudno, ale co zrobić skoro jest publiczność. Ona odgrywa ważną rolę i decyduje o powodzeniu inscenizacji.
TR24: Czy zna Pan tarnobrzeski teatr Modulo?
Jacek Borkowski: Tak, słyszałem, ale żeby zaistnieć trzeba być niesamowicie atrakcyjnym i konkurencyjnym wobec mediów. Jeśli ludzie mają po sto kanałów telewizyjnych, to ten teatr naprawdę musi być wyjątkowy. Powinien przenosić takie treści, żeby przyciągnąć widza. Zatem, albo znakomite aktorstwo, albo fantastyczna inscenizacja, za którą kryją się finanse.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS