a
a
SDM istnieje od 1984. Od tego czasu grupa przechodziła liczne metamorfozy. Obecnie gra w składzie: Krzysztof Myszkowski - śpiew, gitara, harmonijka ustna, Wojciech Czemplik - skrzypce, mandolina, Ryszard Żarowski - gitary, Andrzej Stagraczyński - gitara basowa, Dariusz Czarny - gitary, Przemysław Chołody - harmonijka ustna.
„Rozdwojenie prawdy”, „Tryumf sprawiedliwości”, zostały zagrane jako pierwsze. Następnie „Oferta handlowa”, czyli, jak powiedział lider grupy, kilka fraz na temat mediów, polityki, przemysłu muzycznego, polskiej piłki nożnej i innych wynaturzeń współczesności. Już pierwsze takty ożywiły publikę.
Nieodłącznym tematem twórczości kapeli jest miłość. Tę część występu Myszkowski nazwał instrukcją obsługi mężczyzny i kobiety. - Jeżeli nie jesteś katolickim księdzem, to nie stroń, przyjacielu, od kobiet - pierwsze wersy "Nie bój się kobiet" wywołały serdeczny śmiech u uczestników. Następnie muzycy zagrali "Dzień kapitulacji", czyli, jak żartobliwie mówił wokalista SDM, obraz dojrzałej kobiety rano przed lustrem.
Usłyszeliśmy szlagiery sprzed lat: „Już jest za późno”, wykonane pół na pół z publicznością, „Jak” i „Czarny blues o czwartej nad ranem”, które cała sala odśpiewała unisono z liderem SDM oraz "Z nim będziesz szczęśliwsza".
Nie zabrakło też "Nie rozdziobią nas kruki i wrony". - Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo – te słowa nieco kontrastowały z przesłaniem festiwalu. Nie przeszkodziło to jednak uczestnikom w gorących owacjach. Serca żeńskiej części publiki podbiły natomiast „Bieszczadzkie Anioły”.
Kto, jak nie Stare Dobre Małżeństwo kojarzy się z łagodnością? - Muzycy tego pokroju, co SDM, od lat sprawdzają się, prezentują muzykę z głębokim przesłaniem, a to bardzo dobrze pasuje do charakteru tego festiwalu – powiedział w rozmowie z TR24 Wojciech Dumin, dyrektor Sandomierskiego Centrum Kultury.
- Mamy komplet na każdym koncercie, także już przed tym festiwalem, myślę, że będziemy mogli uznać go za udany - zapowiedział Dumin. Przed nami koncerty Stanisława Soyki i Roberta Kasprzyckiego.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS