a
a
Grzegorz Kociuba, podpisuje tom "Powiększenia".
Wśród licznie przybyłych gości znaleźli się uczniowie Grzegorza Kociuby z tarnobrzeskiego „Kopernika”. Nie zwiedli koledzy z Teatru Słowa, którzy zaprezentowali wybrane przez siebie wiersze z promowanego zbioru. Nie obyło się bez podziękowań dla osób, które przyczyniły się do powstania „Powiększeń”. – Nie na darmo już dawno zauważono, że mają książki swoje losy, ale żeby tak się stało muszą się najpierw ludzie zaangażować. Dlatego też dziękuję m.in. mojemu przyjacielowi Stanisławowi Dziubakowi, który trzymał pieczę nad artystycznym kształtem książki, wydawcom i wszystkim, którzy mieli swój wkład – powiedział Kociuba.
Zabrakło prozaika i eseisty Jana Borzęckiego, który miał wypowiedzieć słowo krytyczne, ale w tę rolę wcielił się sam poeta. Podkreślił on, że w poezji trzeba mówić siebie i sobą. Musi ona mieć osobowość i temperament, a za bycie poetą płaci się słono. – Po kilkuletnim praktykowaniu dochodzi się do samoświadomości. Wiem, że ważna jest pogoń za rzeczywistością. Dziś zmierza się w kierunku neolingwizmu, zabawy z metaforą, środkami poetyckimi. Dla mnie istotny jest egzystencjalizm, poezję „robi” się z doświadczenia. W konstrukcji zbioru przyjąłem zasadę tematyczną, nielinearną, a jeśli chodzi o sposób mówienia to decyduję się na wielojęzyczność i różnorodne jej formy - od ironii, groteski, humoru do bycia serio - wprowadził do swojej twórczości literat.
Nie mogło zabraknąć prezentacji wybranych tekstów w wykonaniu Teatru Słowa. To dzięki recytacjom także samego poety, uczestnicy wieczoru, mogli choć w niewielkim stopniu poznać brzmienie niektórych utworów. Pojawił się m.in. wiersz „Po co?”, „Oko”, „Autoportret z synem”, czy jak dedykowany Tadeuszowi Zychowi, Stanisławowi Dziubakowi, Janowi Borzęckiemu „Przechadzka”.
I należy tu przyznać, że poezja Kociuby posiada obrazowy charakter, odwołuje się do utartych zwrotów jak „zjadacze chleba”, a przez to jest żywa i bliska adresatowi lirycznemu. Nieskomplikowana metaforyka ułatwia odbiór, a nawet interpretację. Rozpiętość tematyczna odznacza się różnorodnością – od liryków metafizycznych po utwory lekkie, codzienne. Poezja artysty oddaje rzeczywistość, i jak sam autor potwierdza wypływa z doświadczenia, jest poetycką wizją tego co „tu i teraz”. Za to ogromny plus dla naszego literata. W wierszu finalizującym wieczór, Kociuba ujawnia się jako poeta bawiący się językiem w sposób pełen humoru, a na znak tego przytoczę słowa „Spoiwa”:
„Moja ręka zaręcza że wszystko bywa na wyciągniecie ręki
To moja stopa stwierdza, że grunt bywa gruntownie ugruntowany
To moje oko przekonuje, że tylko to co wygląda daje się oglądać
To mój nos nakazuje - poznaj sonorze po fetorze
To moje ucho naucza - wsłuchujcie się a znajdziecie
Tylko moja głowa wie, że nic nie wie
A co nie wie, to powie”
I faktycznie, spotkanie, w ciepłej i pełnej sympatii atmosferze stało się okazją do rozmowy z Grzegorzem Kociubą na temat charakteru współczesnej poezji, krytyki literackiej i życia w kulturze marketu.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS