a
a
Płyta Neurothing sprzedaje się na całym świecie - Ostatnio większą partię materiału wysłaliśmy do Japonii, zamówienia były również ze Stanów, Australii i Kanady - powiedział Fajfer
Jako support wystąpiła ostrołęcka formacja Empatic. - Jesteśmy tutaj dzięki pomocy naszego urzędu miasta. Pieniądze pochodzą z funduszu wspierającego kulturę, jakimś diabelskim sposobem udało nam się przekonać tych panów w garniturach, że możemy poprzez udział w tej trasie, godnie promować nasze miasto – powiedział TR24 Włodas, basista kapeli. - Dzięki tej kasie mamy na paliwo, noclegi i jedzenie, z samych koncertów nie zarabiamy nic - dodał.
Panowie zaprezentowali nutę ciężką, z pogranicza deathmetalu i hardcore’a, niezwykle strawną, melodyjną i rytmiczną. Momentami osiągali szybkość, o jakiej pasażerowie pociągów pospiesznych i ekspresowych mogą tylko pomarzyć. I wokal, świetny growl Maćka Rochaczewskiego, jakiego nie powstydziłaby się renomowana gwiazda muzyki pogranicza piekła. Niezbyt licznie zgromadzona publiczność szybko zareagowała na ostrołęckie dźwięki, oddając się podscenicznemu szaleństwu. Na koniec króciutkiego seta panowie uraczyli nasze uszy przeróbką utworu popowego OMD Enola Gay.
- Uwielbimy patrzeć ze sceny na miny ludzi, kiedy zaczynamy grać ten kawałek. Niektórzy zarzucają nam, że to straszna chała, jednak u większości wypadków banan nie schodzi z twarzy przez cały kawałek - opowiadał Włodas. - Dla nas to świetny numer do zabawy a oto przecież chodzi - dodał.
- Chłopaki zagrali naprawdę dobrze, dźwięki nigdzie nie uciekały, wszystko trzymało się całości - powiedział TR24 Piotrek ze Stalowej. – Duża w tym zasługa nagłośnienia w klubie, tutaj zawsze wszystko jest dobrze ustawione – dodał.
Na oddech nie było zbyt dużo czasu, gdyż Neurothing, w przeciwieństwie do niektórych kapel strojących się przed występem tyle czasu, że człowiek może zapomnieć już, jaki zespół ma zagrać w finale, szybko ustawił sprzęt. Kiedy zaczęli zmieniło się wszystko a rzeczywistość straciła swój realny wymiar. Ciężko zdefiniować rodzaj muzyki, jaki proponuje poznańska kapela, można dopatrzeć się w niej wielu wpływów z rożnych odmian metalu, połączonych w jakąś dziwną układankę - Nasze muzyczne fascynacje, które każdy z nas posiada, połączone z odgłosami, jakie towarzyszą nam w życiu codziennym to może być określenie muzyki Neurothing – powiedział TR24 Fajfer, wokalista formacji. - Rob, nasz perkusista będący w głównej mierze odpowiedzialnym za muzykę często powtarza, że inspirują go choćby odgłosy wylatujące spod samochodów, to wszystko, co stworzyła cywilizacja - dodał.
Zmiany tempa, połamane dźwięki, niezwykła dramaturgia to niektóre sztuczki, jakimi zaskakiwał Neurothing stalowowolską publiczność. W tych utworach nie wiadomo było, co zaraz się wydarzy, a zaabsorbowany słuchacz szybko zapomniał o świecie wokół niego - To jest jak totalne zresetowanie mózgu, dźwięki wpadają, mielą ci żołądek i wywracają wnętrzności – mówił po koncercie Michał z Tarnobrzega. - To nie jest twórczość łatwa czy przyjemna, to ciągły niepokój o to, co tu jeszcze może się wydarzyć - dodał.
Poznańska kapela zaprezentowała utwory z albumu Murder Book - Ta płyta to opowieść o igrzyskach fascynujących każdego człowieka. Oglądamy je codziennie w telewizji i tym się pożywiamy, im więcej krwi tym nas to bardziej cieszy. Jak mówią ostatnie słowa na płycie „To jest twoje przeznaczenie, musisz zabijać” – tłumaczył Fajfer. – Opowiadamy o tym, by ludziom uzmysłowić jak bardzo pokręcony jest nasz dzisiejszy świat - podkreślił.
Koncert nie trwał długo, co okazało się celowym zabiegiem muzyków z Neurothing – Często spotykamy się z opinią, że nasze utwory wybiegają poza ramy czasu, grając trzyminutowy kawałek czasami wydaje się że twa on o wiele dłużej. Skróciliśmy więc widowisko, by było jak najbardziej przystępne – powiedział wokalista. – Tu w Stalowej nasz występ był wyjątkowy, nie było zbyt dużo ludzi ale wystarczająco aby stworzyć energetyczny pomost pomiędzy zespołem a publicznością – dodał.
Chopin miał problem z wiarą, ale kiedy poczuł, że to jego ostatnie chwile, uległ księdzu i wierze. Jak trwoga to do Boga...
Jerzy Zelnik, polski aktor filmowy i teatralny
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS