autor: Marta Pawłowska / 07.12.2009
a |a |a

Cezary Żak: nie jestem idiotą; popularność się skończy...

- Popularność wpisana jest w ten zawód. My chcemy, żeby nas rozpoznawano, kupowano bilety na nasze filmy i sztuki, oglądano nasze seriale. Ale nie jestem pusty. Nie jestem idiotą i wiem, że kiedyś to się skończy, coraz mniej ludzi będzie mnie kojarzyło  - podkreśla w wywiadzie udzielonym TR24 Cezary Żak. Aktor wystąpi we wtorek w Tarnobrzeskim Domu Kultury  podczas XXXII  Barbórkowej Dramy Teatralnej. Zagra w spektaklu prezentowanym na deskach warszawskiego teatru - Capitol.

Cezary Żak Cezary Żak
fot. Cezary Żak +

TR24: Nie gra Pan już tak często w teatrze, ale można Pana zobaczyć m.in. w Polonii i Capitolu. W Tarnobrzegu wystąpi Pan właśnie w sztuce granej na deskach Capitolu. Dla kogo jest „Dziwna Para”?

Cezary Żak: Właściwie dla wszystkich. To naprawdę świetnie napisana komedia. Nie bez przyczyny Neila Simona nazywa się geniuszem komediowym. To naprawdę szlachetnie grana komedia. Można na niej popłynąć, bo to nie taka typowa farsa. Poza tym ta para to trafiony Barciś i Żak. Szczególnie Artur przyznaje się do podobieństwa.

TR24: Zawsze chciał Pan zostać aktorem?

Cezary Żak: Nie, nie. Zupełnie nie. Myślałem, że po maturze będę zdawał na romanistykę i będę uczył języka francuskiego, jak większość mojej rodziny. Jednak się nie dostałem, bo oblałem egzamin z języka polskiego. Nie przeczytałem „Placówki” Bolesława Prusa.

TR24: No to skąd wziął się ten zawód?

Cezary Żak: Kiedy się szczęśliwie nie dostałem na romanistykę, poszedłem do szkoły pomaturalnej, a po roku dowiedziałem się, że są wcześniejsze egzaminy do szkoły teatralnej. No i nagle przyszedł mi ten pomysł do głowy. Poszedłem na egzamin i się dostałem.

TR24:Spontaniczna decyzja? Żadne marzenie z dzieciństwa?

Cezary Żak: Właśnie tak. Nagła myśl. Jedyną styczność ze sceną jaką miałem, to kabaretowe epizody w liceum.

TR24: Nie była to chyba łatwa droga. Zaczynał Pan od chałtur?

Cezary Żak: Przeszedłem drogę aktorską od samego początku. Tak jak, uważam, powinien przejść każdy. Szkoła, próby, poszukiwanie pracy, teatr prowincjonalny, bufet teatralny, narzekanie na własny los. Kiedy uświadomiłem sobie, że zaczynam użalać się nad własnym losem, spakowaliśmy się z żoną i wyjechaliśmy z Wrocławia do Warszawki.

TR24: I w Warszawce się Pan odnalazł?

Cezary Żak: Tak, chociaż nie było łatwo. Wiedziałem, że jedynie ciężką pracą i uporem mogę do czegoś dojść. Starałem się i w końcu to dostrzeżono. Poznałem też ciekawych ludzi, którzy pomogli mi się ukierunkować.

TR24: To pchnęło karierę?

Cezary Żak: Jak to się mówi - po nitce do kłębka.

TR24: Czym się różni dla Pana gra w teatrze od gry w filmie?

Cezary Żak: W teatrze jest znacznie trudniej. Szczególnie dla leniwych aktorów, takich jak ja teraz (śmiech). Dlatego znacznie bliższy jest mi teraz ekran. Poza tym po 25 latach w teatrze mam przesyt. Nie wiem, w którą stronę ten teatr dziś zmierza. To nie jest ten teatr, z którym spotkałem się tuż po szkole. Nie jestem z tych, którzy demonizują swoją rolę w teatrze, ani mają misję moralizatorską. Po prostu teatr się zmienia i dlatego rozstałem się z nim jako etatowym zajęciem. Dobre aktorstwo to rzemiosło i ja przed kamerą dużo pracowałem i dałem z siebie, dlatego ją pokochałem.

TR24: A emocje?

Cezary Żak: Emocje są różne i codziennie inne. Dlatego nie odczuwam braku tych teatralnych kiedy gram przed kamerą. Dla mnie granie w teatrze jest po prostu dużo trudniejsze.

TR24: No to ma Pan na głowie teatr, film, dubbingi i seriale. Ma Pan jeszcze jakiś czas wolny?

Cezary Żak: Mam po prostu dobrze opracowaną logistykę. Poza tym nie biorę wszystkiego, co mi proponują, bo na pewno bym zwariował i nie miałbym już zupełnie czasu dla rodziny.

TR24: To co Pan bierze?

Cezary Żak: Tylko to co jest dla mnie interesujące. Coś, co nie jest powielaniem ról, które już grałem. Szczególnie tych serialowych.

TR24: I znajduje Pan czas dla rodziny?

Cezary Żak: Staramy się. Na szczęście córki rosną i są już prawie dorosłe. Jedna już mieszka sama, a druga jest prawie na wylocie, więc mają sporo własnych obowiązków. Ale oczywiście robię co mogę, żeby być w domu jak najczęściej. Poza tym zawsze staramy się jeździć gdzieś całą czwórką.

TR24: Mówi się, że to „Ranczo” wyniosło Pana na sam szczyt. Zgadza się Pan z tym?

Cezary Żak: To zależy jak rozumie Pani ten szczyt.

TR24: W Polsce to oznacza chyba powszechną rozpoznawalność.

Cezary Żak: Nie ukrywam, że „Ranczo” na pewno mi pomogło. Bardzo lubię ten serial i nie mogę się już doczekać następnej serii. Jeszcze w szkole przepowiadano mi, że zacznę robić karierę dopiero po czterdziestce. No i to się chyba sprawdza, więc mam nadzieję, że tego szczytu jeszcze nie osiągnąłem i wszystko przede mną. Dopiero zaczynam się rozwijać (śmiech).

TR24: Czyli ma Pan jakieś tajemnicze marzenia zawodowe?

Cezary Żak: Im jestem starszy, tym bardziej skraca mi się perspektywa myślenia o przyszłości. Gram to, co zsyła mi los i jest dla mnie ciekawe. Nie mam marzeń zawodowych.

TR24: A osobiste?

Cezary Żak: Dotyczą one tylko i wyłącznie moich córek. Chcemy, żeby wyrosły na ludzi.

TR24: A dla siebie i żony już Pan nie pragnie niczego?

Cezary Żak: Nie. Po prostu uważam, że los dał nam już tak wiele, że wystarczy. Czas na nasze dzieci, a one jeszcze swoich marzeń nie mają sprecyzowanych.

TR24: Żadnych przebąkiwań o pójściu w ślady rodziców?

Cezary Żak: Nie. Na całe szczęście. To bardzo ciężki zawód dla kobiet.

TR24: Gra Pan bardzo wiele ról komediowych. Czuje się Pan w nich dobrze, czy po prostu się do Pana przyczepiły?

Cezary Żak: Po tylu latach mogę powiedzieć, że mniej więcej już wiem jak to się gra w komedii i jak to się robi, żeby było śmiesznie. Na szczęście gram też role poważne i udaje mi się to. Wiem to od widzów. Jeśli zada mi Pani pytanie: dramat czy komedia?, wybiorę dramat. Żeby udowodnić i sobie i widzom, że potrafię i że Cezary Żak to nie tylko komediant.

TR24: A w życiu jest Pan komediantem?

Cezary Żak: Wręcz przeciwnie. To znaczy, mam nadzieję, że mam poczucie humoru. Znajomi to czasem przyznają, ale na pewno nie tryskam taką energią i komedią, jak w serialach. Niektórzy się rozczarowują, kiedy mnie poznają, bo myślą że jestem taki jak Karol Krawczyk. Ja rozumiem ten zawód bardzo dosłownie. Ja naprawdę gram te role, nie siebie. Naprawdę się w nie wcielam. Nie studiowałem cztery lata, po to żeby grać siebie. Widz by się szybko znudził.

TR24: Zdarzają się role, których Pan nie czuje?

Cezary Żak: Tak.

TR24: I co wtedy?

Cezary Żak: Po prostu ich nie biorę. Staram się skorzystać z tego przysłowiowego nosa.

TR24: Przy 25 – letnim stażu chyba rzadko zawodzi.

Cezary Żak: Na pewno jest coraz większy (śmiech).

TR24: Podobno nie lubi Pan grać z żoną.

Cezary Żak: To nieprawda. Gramy ze sobą rzadko. Po prostu kiedy gramy razem, towarzyszą temu specyficzne emocje. Chociaż staramy się zapominać o tym, ze jesteśmy małżeństwem. To jest po prostu trudniejsze, niż granie ze zwyczajnym kolegą czy koleżanką aktorem.

TR24: Czuje się Pan popularny?

Cezary Żak: W Polsce mówi się o gwiazdach. Ale ja nie czuję się gwiazdą, bo gwiazdami był np. Jan Kiepura. Jestem po prostu bardzo popularny i tyle.

TR24: I chyba Panu z tym dobrze.

Cezary Żak: Jak najbardziej. Popularność wpisana jest w ten zawód. My chcemy, żeby nas rozpoznawano, kupowano bilety na nasze filmy i sztuki, oglądano nasze seriale. Chcemy być oklaskiwani. To ta nasza aktorska próżność. Ale nie jestem pusty. Nie jestem idiotą i wiem, że kiedyś to się skończy, coraz mniej ludzi będzie mnie kojarzyło, będą szukali innych filmów. Dziękuję Bogu, że i tak trwa to już te 10 lat.

TR24: Czyli jest Pan spełniony.

Cezary Żak: Tak.

Fotografia aktora znajdująca się na głównej stronie portalu pochodzi z warszawskiego teatru Capitol.


autor: Marta Pawłowska / 07.12.2009
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz