autor: Aleksander Kowalik / 11.10.2009
a |a |a

Blues w ,,Końca nie widać..."

W pubie ,,Końca nie widać” wystąpił Piotr Lubertowicz ,,Lupi”. Były narkoman grał i śpiewał o niszczycielskim wpływie nałogów, samotności, przemocy, pogoni za pieniądzem.

,,Lupi" ,,Lupi"
fot. Aleksander Kowalik

dodatkowe zdjęciaZobacz więcej zdjęć w galerii! +

Twórczość 44-letniego Lubertowicza jest przekazem własnych przeżyć, marzeń i tęsknot. Poprzez muzykę bluesowo–rockową stara się przestrzec wszystkich przed narkotykami.

- Czas walki z nałogiem był dla mnie koszmarem. Najgorszemu wrogowi nie życzę tego co przeżyłem.  Bardzo łatwo jest wpaść w to bagno i niesamowicie trudno jest się z niego wydostać – wyznaje muzyk.

Licznie zgromadzona publiczność nagradzała gromkimi brawami każdy utwór w wykonaniu artysty. Gitarzysta, wokalista i autor tekstów z łatwością nawiązał kontakt z uczestnikami koncertu. Wiele razy podkreślał niszczycielską siłę nałogów.

- Udało mi się wygrać walkę z narkotykami. Dziś jestem czysty, ale wciąż czuję się zagrożony. Nie dostrzegłem momentu, w którym przekroczyłem granice. W pewnym momencie przestałem zażywać narkotyki dla zabawy. Brałem bo musiałem – opowiada ,,Lupi”.


autor: Aleksander Kowalik / 11.10.2009
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz