Wiadomość wydrukowana ze strony twojregion24.pl
autor: Anna Tomczyk / 17.10.2009

Preisner, Wodecki, Turnau, Wójcik, Nowicki czyli benefis Konrada Mastyły (fotoreportaż)

- Tak sobie myślę, że gdyby Konrad Mastyło nie istniał, to trzeba by było go wymyślić, bo bez niego byłoby smutno – powiedział Zbigniew Preisner podczas piątkowego benefisu artysty w Stalowej Woli. Uroczystość odbyła się w MDK. Obecni byli m.in. artyści z Piwnicy pod Baranami, Beata Rybotycka, Zbigniew Wodecki, Jacek Wójcicki, Kuba Badach, Zbigniew Książek i Jan Nowicki.

Ten niezwykły wieczór był wyjątkowy nie tylko dla beneficjenta i stalowowolskiej publiczności, która wypełniła salę po brzegi, ale także dla fotela, który przyjechał na tę okazję. – Ten fotel nigdy nie wyjeżdżał z Krakowa, ale prezydent (Andrzej Szlęzak red.) dał ultimatum: albo go przywiozę, albo nic z tego nie będzie – podkreślił Krzysztof Jasiński, reżyser i gospodarz uroczystości, znany z krakowskiego „Teatru STU” i telewizyjnych benefisów polskich artystów.

AMBASADOR KONRAD MASTYŁO

Uroczystość była okazją do wspomnień, żartobliwych przemówień i wręczenia tytułu ambasadora Stalowej Woli pianiście „Piwnicy pod Branami”, który pochodzi z naszego miasta. Pismo od Andrzeja Szlęzaka przekazał mu Marek Gruchota, dyrektor MDK. Przyjaciele mówili do Mastyły „Wasza Ekscelencjo”.

Jednym z gości był Grzegorz Turnau, który od wielu lat współpracuje z Mastyłą. Opowiedział publiczności o ich rozmowie przed benefisem. – Konrad poprosił mnie żebym zaśpiewał piosenkę „Znowu”. Pomyślałem, że musi być wykwintnym kolekcjonerem skoro pamięta o mojej piosence, której nawet ja nie pamiętam. Zacząłem szukać i wtedy okazało się, że chodzi mu o... „Nawet” – wspominał artysta. Agnieszka Chrzanowska wręczyła jubilatowi prezent i zaśpiewała dla niego grecką piosenkę. – Jest to pieśń o rozstaniach i powrotach. To trochę jak Stalowa Wola i Konrad, który wyjechał za chlebem do Krakowa – uzasadniła z uśmiechem swój wybór.

JAK CHOPIN

Jan Kanty-Pawlusiewicz przygotował na tą okazję laudacje. – Piękny jak Chopin, mądry jak sowa, a jego talent pochodzi od pana Boga. Tak ciało jego do artystycznej doli, zrodzone zostało w Stalowej Woli –  mówił. Obok znanych artystów na scenie wystąpiła też córka beneficjenta, Paulina Mastyło, która zagrała na skrzypcach, kolega ze szkolnych lat - Ryszard Marchewka i dwie studentki Mastyły: Kinga Rataj i Sylwia Puchalska.
– Konrad jest rozchwytywany. Nie ma czasu na nic, ale znajduje czas na pracę pedagogiczną. Uczy śpiewu w całej rozciągłości tego zagadnienia – powiedział Krzysztof Jasiński przy okazji występów solistek.

W FILMIE i TEATRZE

Na ekranie pojawiły się krótkie filmy, przedstawiające Mastyłę z czasów szkoły muzycznej. Artysta wspominał przy tej okazji swoich nauczycieli m.in. obecnego wśród publiczności Stanisława Króla i Barbarę Grelę. – Byłem bliski opuszczenia murów szkoły muzycznej przez ten fortepian – powiedział na widok zdjęcia starego „Petrofa”.

Po występie Beaty Rybotyckiej, Jasiński przypomniał publiczności, że u jej boku Mastyło debiutował jako aktor w spektaklu „Szczęśliwe dni” Becketta w „Teatrze STU”. Zaprosił też na nowy spektakl z udziałem stalowowolanina „Sonaty Belzebuba”.

Na zakończenie Mastyło, Jacek Wójcicki, Beata Rybotycka, Agnieszka Chrzanowska i Zbigniew Preisner wykonali wspólnie piosenkę „Marszałek Koniew”, którą zadedykowali prezydentowi miasta. Po nich wystąpił jeszcze Jan Nowicki, a następnie na scenie pojawili się wszyscy goście specjalni z Krakowa oraz solistki Ewy Wojnarowskiej, aby wykonać "Pieśń o Stalowej Woli". – Kochajcie artystów! Kochajcie teatr! – apelował do wszystkich Konrad Mastyło schodząc ze sceny.

Więcej zdjęć w galerii. Zapraszamy.


autor: Anna Tomczyk / 17.10.2009