- Wszystkie opisane tu fakty i zdarzenia naprawdę miały miejsce - mówi Adriana Szymańska. - To potrzeba pozostawienia świadectwa, utrwalenia idei niezwykłej ludzkiej mocy ujawnianej w sytuacji, gdy prawdziwa wiara i nieugięta wola sprzysiężone ze sobą walczą o sprawę większą niż chleb powszedni i następstwo codziennych działań - podkreśla autorka.
Według pisarki tą sprawą jest nie tylko zagrożenie życia, ale przede wszystkim pragnienie zachowania wolności w sposobie ratowania, obrona godności istoty ludzkiej ponad rygorami biologii, medycyny, umów społecznych, w samym jądrze jej niepowtarzalnej duchowości.