autor: Anna Tomczyk / 16.08.2010
a |a |a

Artystyczny dzień bez narkotyków w Stalowej Woli

Pokazy tańca, koncert i projekcja filmu "Datur" będą towarzyszyć tegorocznej edycji antynarkotykowej imprezy. Gwiazdą wieczoru będzie Leszek "Korzeń" Korzeniecki. Organizatorzy zapraszają na spotkanie w poniedziałek do Miejskiego Domu Kultury od godziny 16.00.

Już 16 sierpnia 2010, o godzinie 16.00. Już 16 sierpnia 2010, o godzinie 16.00.
fot. mdk +

Swój udział w imprezie zapowiedziała m.in. stalowowolska grupa "Companhia Pernas - Pro Ar", która zaprezentuje pokaz tańca capoeira. Dla miłośników muzyki zagra natomiast TDS, czyli Teoretycznie Dobry Squad (rap - raga). Zespół powstał pięć lat temu w Grajewie. - Każdy z nas czegoś w życiu doświadczył, więc tematów do rymowania nie zabrakło, ale głównym sensem TDS jest Ewangelia i Jezus - wyjaśniają muzycy.

Podczas swoich koncertów mówią o alkoholu i narkotykach. - Docieramy do różnych ludzi ale to co jest najważniejsze to żeby być bezkompromisowym i prawdziwym, aby ludzie mogli zobaczyć różnicę między wiarą w boga a Wiarą w Boga! Rap jest tylko narzędziem, my lubimy muzykę i lubimy grać koncerty ale to nie jest dla nas najważniejsze - zapewniają.

HISTORIA PRAWDZIWA

Jednym z ważniejszych punktów programu będzie projekcja filmu "Datur" z 2008 roku. Jego twórcami są dwaj stalowowolanie - Czarek Rogowski i Tomek Tymański, którzy kiedyś byli uzależnieni. Teraz dzielą się swoimi doświadczeniami i przekonują ludzi, że nie warto ulegać własnym słabościom. - Datur to filmowa wycieczka na samo dno narkotykowego piekła - czytamy na oficjalnej stronie filmu. Twórcy zapewniają, że mroczny spektakl, który szokuje i daje do myślenia jest prawdziwą historią Czarka, który zanim przeszedł narkotykowy Auschwitz był ambitnym i dobrze zapowiadającym się gitarzystą.

Gwiazdą wieczoru będzie KORZEŃ. - W wieku lat 13 byłem satanistą, który pił zwierzęcą krew. Rok później byłem uzależniony praktycznie od wszystkich używek - wspomina Korzeniecki. - Seks, dragi i rock and roll - to było moje motto, od kiedy skończyłem 12 lat. Wydawało mi się, że tylko o to w życiu chodzi. Całe dzieciństwo snuliśmy się z kumplami po polach, uciekając przed pijanymi ojcami. Jako nastolatek wiedziałem już, że ludzie to egoiści, a życie jest przerażające i nie ma sensu. Uległem modzie na heavy metali satanizm. Ściany piwniczki koło naszego domu wymalowałem krwią. Tam medytowałem, składałem ofiary ze zwierząt i piłem ich krew - opowiada.


autor: Anna Tomczyk / 16.08.2010
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz